Norwegowie skradli serca kibiców
Od kilku dni w mediach społecznościowych można mówić o swego rodzaju "Norwegiomanii". Piłkarska reprezentacja tego skandynawskiego kraju podbiła serca milionów kibiców z całego świata podczas trwających Mistrzostw Świata. Norwegia była upatrywana w roli "czarnego konia", czyli nieoczywistej drużyny, która może zajść daleko. Tak się też stało i w sobotę "Wikingowie" zagrają w ćwierćfinałowym meczu przeciwko Anglii.
W poprzedniej rundzie Skandynawowie pokonali legendarną reprezentację Brazylii 2:0 i po tym spotkaniu nastąpiła wielka moda na tę reprezentację. Dużą cegiełkę dołożyli także kibice, którzy wykonują charakterystyczne gesty wiosłowania na trybunach. Największą gwiazdą drużyny jest niezwykle skuteczny napastnik Manchesteru City Erling Braut Haaland, zdobywca już siedmiu goli na tegorocznym Mundialu. Jednak mecz 1/4 finału przeciwko Anglii będzie kolejnym wielkim wyzwaniem piłkarzy z północy Europy. Jeden z youtuberów przeprowadził symulację starcia ćwierćfinałowego. Kto w niej wyszedł zwycięsko?
Symulacja europejskiego starcia w ćwierćfinale
Autorem symulacji jest kanał Mzpanda Gaming, który publikuje na YouTube filmiki z rozgrywania wirtualnych spotkań, które potem mają być rozegrane w rzeczywistości. Mecz został rozegrany w grze EA Sports FC 26. Faworytem spotkania są Anglicy i to oni jako pierwsi zdobyli gola. Autorem trafienia już w 10. minucie był pomocnik Eliott Anderson, który w rzeczywistości niedawno został kupiony przez Manchester City za bagatela 116 milionów funtów.
Norwegowie nie zamierzali się jednak poddawać i już po 19. minutach był remis 1:1, a autorem wyrównującego trafienia był Antonio Nusa. Do przerwy nie padły już żadne gole i obie drużyny miały takie same szanse na awans do najlepszej czwórki. Po wznowieniu gry to Anglicy przeważali i po raz kolejny wyszli na prowadzenie. Gola na 2:1 zdobył nowy nabytek FC Barcelony skrzydłowy Anthony Gordon. Od tego momentu mecz był bardzo wyrównany. Norwegowie dążyli do zdobycia po raz kolejny wyrównującego gola, lecz nie udawało im się przebić przez brytyjską defensywę.
Ostateczny cios został zadany przez Anglię w 88. minucie, a autorem trafienia przypieczętowującego wynik był Declan Rice. Symulacja wieczornego meczu zakończyła się wynikiem 3:1 dla Anglii.










