W ostatnich latach gigant z drastycznie zaostrzył walkę z internetowym piractwem. Proceder ten narażał firmę na ogromne straty finansowe, ponieważ pozwalał użytkownikom uruchamiać flagowe produkcje całkowicie za darmo lub za ułamek ich rynkowej wartości.
Gdy tylko nadarza się okazja, Nintendo natychmiast wkracza na ścieżkę sądową. Głośnym echem w branży odbiły się m.in. pozwy przeciwko właścicielowi sklepu 'Modded Hardware' czy streamerowi znanemu jako 'EveryGameGuru', który nie tylko dystrybuował nielegalne oprogramowanie, ale wręcz otwarcie kpił z prawników korporacji.
Najnowsze uderzenie japońskiego wydawcy miało charakter masowy. Nintendo skierowało do GitHuba siedem oficjalnych zgłoszeń DMCA (Digital Millennium Copyright Act), na mocy których z serwisu błyskawicznie usunięto setki projektów. Na celowniku znalazły się modyfikacje słynnego, zlikwidowanego wcześniej emulatora Yuzu, jego popularnego następcy Suyu, a także niezależnych, rozwijanych od lat programów takich jak Skyline czy MonoNX.
W oficjalnej argumentacji prawnej Nintendo podkreśla kluczowy fakt: niemal wszystkie te narzędzia do poprawnego działania wymagają nieautoryzowanych kluczy kryptograficznych (tzw. prod.keys), pozyskiwanych bezpośrednio z zabezpieczeń konsoli Switch. Zdaniem korporacji udostępnianie takiego kodu stanowi bezpośrednie obejście systemów DRM i rażące naruszenie własności intelektualnej.
Choć masowa akcja Nintendo tymczasowo oczyściła GitHub z najpopularniejszych odgałęzień kodu, eksperci i społeczność open-source podchodzą do sprawy sceptycznie. Historia pokazuje, że całkowite usunięcie otwartoźródłowych emulatorów z sieci jest niemal niemożliwe. Zabezpieczone wcześniej kopie kodu (tzw. mirrory) błyskawicznie pojawiają się na alternatywnych, zdecentralizowanych platformach hostingowych, a walka korporacji z niezależnymi deweloperami przypomina starcie z mityczną Hydrą - na miejsce jednego zamkniętego projektu natychmiast wyrastają kolejne.











