Ciężko stwierdzić, czy gracze są zawiedzeni stanem i kondycją segmentu gier AAA, czy też mniejsze tytuły posiadają takie elementy rozgrywki, które skutecznie są w stanie przyciągnąć setki tysięcy, a nawet miliony fanów. Najpewniej prawda leży gdzieś po środku, ale na to wszystko znajduje się przede wszystkim potwierdzenie w liczbach i statystykach.
Tkwimy na półmetku bieżącego roku i już teraz pokusić można się o tezę, że sektor gamingowy przybrał nieco inną formę względem kilku lat wstecz. Na platformie Steam społeczność graczy bardzo regularnie sięga po produkcje realizowane przez solowych deweloperów czy też małe i często niezależne zespoły producenckie.
Gracze chętniej sięgają po mniejsze gry. Koniec ery produkcji AAA?
Bardzo ciekawy raport pojawił się w branżowym serwisie TheGamer. Sporządzony został on na podstawie statystyk zebranych przez platformę SteamDB. Jak do tej pory ze wszystkich najpopularniejszych gier, które debiutowały na Steamie w 2025 roku, aż 40% to tytuły realizowane w segmencie indie dev oraz przez małe studia.
Wystarczy spojrzeć na pierwszą dziesiątkę tytułów, które w momencie szczytowym zanotowały największy poziom grywalności. Największym hegemonem 2025 roku pozostaje Monster Hunter Wilds z liczbą ponad 1,38 mln grających. Kolejne miejsca podium okupują: Schedule I (prawie 460 tys. graczy) oraz R.E.P.O (ponad 270 tys. graczy), czyli gry niezależne.
Tuż za podium uplasowało się Split Fiction od Hazelight Studios, zespołu współpracującego z Electronic Arts. Mówimy więc o dużym studiu gier wideo. Jednak zaraz za tym kooperacyjnym hitem znajdziemy Kingdom Come: Deliverance II od niewielkiego czeskiego studia Warhorse oraz Bongo Cat, mała indie produkcja.
Ostatnio dużym przebojem Steama jest bez wątpienia kooperacyjna gra PEAKoparta na motywie wspinaczkowym. Tytuł stworzony został we współpracy przez dwa małe niezależne studia i przebił na platformie od Valve szczytową popularność na poziomie 100 tys. graczy.
Reasumując, na 20 najpopularniejszych gier roku Steama, aż osiem produkcji, to dzieła niezależne bądź też zrealizowane przez małe studia, niedysponujące potężnym budżetem. Ciekawostką może być fakt, że dopiero na ostatnich pozycjach znaleźć możemy taką grę jak… Assassin's Creed Shadows.
Jeśli dynamika omawianego wyżej trendu się utrzyma, to niebawem gracze mogą jeszcze mocniej wyrażać zainteresowanie niezależnymi tytułami kosztem tych największych produkowanych przez znane i rozpoznawalne studia.










