Stany Zjednoczone uznawane są za największy i najbardziej atrakcyjny region do rozkwitu gamingowej branży. Prawdopodobnie nic się nie zmieni w tej materii w najbliższych latach, ale już wiemy, że Europa zamierza podganiać giganta. Duży potencjał w rozwoju sektora gier dostrzegła Francja na czele z prezydentem Emmanuelem Macronem.
Gaming kwitnie również w Niemczech, a tamtejsze władze dofinansowują tę gałąź przemysłu coraz większymi środkami. W tym roku sektor otrzymał finansowanie na poziomie 125 milionów euro. Pieniądze te powędrowały do wielu firm działających w sektorze.
Dla porównania w minionym roku niemieckie rządy wydały na gaming 88 milionów, a rok wcześniej 50 milionów euro. W dwa lata strumień nakładów zwiększył się ponad dwukrotnie. Warto w tym miejscu odnotować, że Niemcy znajdują się na pierwszym miejscu pod kątem wydatków konsumenckich na gry w całej Europie. To piąty kraj w wielkości wydatków w uwzględnieniu całego świata.
Jesteśmy dużym rynkiem. To świetna sytuacja dla młodszych pracowników i szkolenia nowych talentów. W Niemczech jest wiele powodów do pozytywnego nastroju. Nasz system finansowania jest teraz bardziej porównywalny z innymi dużymi centrami na świecie, tworząc równe warunki gry. Możemy rozwijać rynek tutaj znacznie szybciej niż w innych miejscach na świecie
Falk działa w gamingu od wielu lat i dostrzega gigantyczny potencjał niemieckiego przemysłu growego. Jest jednak świadomy tego, że budżet i nakłady ze strony państwa muszą nadążać za ambicjami sektora. Zwłaszcza w obliczu rozrastających się innych potęg m.in. ekspansji Arabii Saudyjskiej w branży gier wideo.
Niemiecki przemysł gier dał się poznać z wielu uznanych na całym świecie produkcji. Dużą rolę odegrały takie zespoły jak Crytek - twórcy Crysisa oraz Far Cry. Do tego dochodzi Piranha Bytes doskonale kojarzona przez polskich graczy za sprawą cyklu Gothic. Wspomnieć jeszcze należy o CipSofcie, deweloperach Tibii czy Daedalic Entertainment, studiu specjalizującym się w RPG-ach i przygodówkach.











