Julian LeFay urodził się w 1965 roku i już w wieku 22 lat połączył swoje siły z Bethesdą Softworks, zaraz po powstaniu firmy. Kierował licznymi projektami, mając swój nieodzowny wpływ w kształtowanie kultowej marki The Elder Scrolls na czele z Areną, Daggerfall czy An Elder Scrolls Legend: Battlespire.
Nie bez przyczyny w branży nosił przydomek "ojca The Elder Scrolls". Ciężko przeszacować jego dorobek i wkład w rozwój całego gatunku RPG. Bez wątpienia należy do grona wybitnych twórców, których dziedzictwo w branży gier przetrwa przez wiele lat. Bez jego pracy sektor gier wyglądałby zupełnie inaczej.
Dosłownie kilka dni temu Julian LeFay zdecydował się odejść z przemysłu gamingowego na skutek postępującej choroby nowotworowej. Deweloper chciał poświęcić cenny czas swoim najbliższym. W emocjonalnym komunikacie Matt Peterson, jego bliski współpracownik, przyznał, że duńskiemu twórcy "prawdopodobnie nie pozostało już wiele czasu". Dodał, że "żałuje każdej sekundy", której nie spędził z tak wybitną osobistością.
Teraz w branży pojawiły się bardzo przykre informacje, potwierdzające najciemniejszy scenariusz. Julian LeFay zmarł po ciężkiej walce z chorobą. W momencie śmierci zasłużony twórca miał 59 lat. Z gamingowego świata płyną właśnie kondolencje oraz wyjątkowe słowa w kierunku nieżyjącego już dewelopera.
Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Juliana LeFaya. Był siłą napędową powstania The Elder Scrolls i podwalinami Bethesdy jako studia gier. Krótko mówiąc, bez Juliana nie byłoby nas dzisiaj tutaj. Gdybyście mieli okazję pracować z Julianem, mielibyście szczęście poznać wyjątkową siłę natury, która motywowała wszystkich do tworzenia czegoś wyjątkowego. Jego praca i duch będą żyć w naszej pamięci i w naszych grach
W ostatnich latach LeFay działał pod skrzydłami własnego niezależnego studia OnceLost Games. Wraz ze wspomnianym Mattem Petersonem pracowali nad grą The Wayward Realms jawiącą się na bardzo ambitny projekt z gatunku RPG. Dzieło miało wracać do korzeni i oferować wielkoskalowe doświadczenia. Na szczęście 59-latek wszystkie swoje koncepcje wiernie dokumentował, więc być może niedługo doczekamy się owoców także jego pracy.
Odejście LeFaya to ogromna strata dla całego sektora gamingowego. Duńczyk już na zawsze będzie ikoną, która pchała całą branżę do przodu.










