Fenomen branży, czyli najdroższa gra świata
Star Citizen jest jednym z najbardziej kompleksowych projektów w całej branży gamingowej. Dzieło wpisuje się w kanony sieciowego symulatora kosmosu, który pozwala na całkiem sporo: eksplorację bezkresu wszechświata, budowanie baz, handlowanie oraz to, co stanowi sól rozgrywki - walkę.
W samym założeniu koncepcja gry jest unikalna i ciekawa, dlatego też Star Citizen cieszy się całkiem sporą popularnością. Jest jeszcze jedno oblicze te produkcji. Mianowicie produkcja tworzona jest od blisko 13 lat przy aktywnym wsparciu ze strony społeczności graczy.
Star Citizen powstał tak naprawdę dzięki kampanii społecznościowej. Początkowo udało się uzbierać kwotę ponad 2 milionów dolarów, jednak okazało się, że był to dopiero początek do czegoś niespotykanego w całej gamingowej branży. Przez lata gracze wpompowali w tę grę już 935 mln dolarów. Dokładnie kilka tygodni temu space-sim przeforsował magiczną granicę 900 mln i niewykluczone, że jeszcze w tym roku przekroczy okrągłą barierę miliarda dolarów.
Mówimy więc o najdroższej grze świata, która nadal... nie zadebiutowała w pełnej krasie. Od wielu miesięcy społeczność Star Citizena pochyla się nad kondycją tej gry. Na Reddicie pojawił się kolejny interesujący wpis, który rozpalił wielu graczy do płomiennej dyskusji.
Star Citizen pod gradem krytyki. Który to już raz?
Autor wpisu (niejaki CapytannHook) wyznał, że początkowo z tym projektem wiązał gigantyczne nadzieje: "Rozległy i immersyjny symulator kosmiczny. Znam się trochę na gatunku kosmicznym, spędziłem setki godzin między No Man's Sky a Elite Dangerous i zbliżam się do 2000 roku w Eve Online, więc wiem, jak wyglądają przyzwoite pętle rozgrywki o tematyce kosmicznej".
Dodał, że finalnie w jego ręce trafił wydajny komputer będący w stanie bez przeszkód uruchomić SC. W tym momencie na grę od Cloud Imperium Games spadła tona krytyki: "Misje są boleśnie powtarzalne, NPC są totalnie zbugowani, dialogi są dokładnie takie same za każdym razem (...)". Zaadresował też temat wątpliwej jakości walki PvE, nie do końca właściwie funkcjonującego systemu ekwipunku i toporności w nawigowaniu mapą.
Nieoczekiwanie wpis ten spotkał się z olbrzymią aprobatą ze strony innych fanów Star Citizena, którzy dorzucali kolejne "kamyki do ogródka". Finalny wniosek większości weteranów tego symulatora jest jeden: dlaczego gra za ponad 900 mln dolarów i rozwijana od ponad dekady, nadal wybrakowana jest w ogrom funkcji i podstawowych mechanik...











