Uniwersum Star Citizena to z jednej strony kompleksowy, a z drugiej kontrowersyjny projekt. Przypomnijmy, że gra powstaje od kilkunastu lat, a nadal nie ujrzała światła dziennego w finalnej wersji 1.0. Co więcej kosmiczny symulator zebrał na poczet realizacji i rozwoju ponad 950 milionów dolarów, co czyni go jedną z najdroższych gier w historii.
Star Citizen to produkcja nastawiona na sieciową rozgrywkę. W procesie rozwoju znajduje się jeszcze Squadron 42, czyli pełnoprawny spin-off tej gry, nastawiony na nieco odmienne doświadczenia. Squadron oprze się na fabularnej kampanii oferującej iście kinematograficzne doznania i bardzo bogatą historię podrasowaną licznymi cutscenkami czy technologią motion capture. W grze pojawią się gwiazdy kina: Henry Cavill, Gary Oldman czy nawet Mark Hamill.
W wywiadzie z końcówki minionego roku szef Cloud Imperium Games, Chris Roberts, rozpływał się nad możliwościami jego nadchodzącej gry, obiecując możliwości eksploracji bezkresu wszechświata. Podkreślał też, że gracze mogą spodziewać się od Squadronu niespotykanych do tej pory doświadczeń. Samą premierę spin-offu zdefiniował jako wydarzenie 'niemal tak duże jak nadejście GTA 6'. Bez ogródek dodał, że poza hitem Rockstara jego single-player'owa produkcja wyróżni się najpewniej największym budżetem w całej elektronicznej branży.
Squadron 42 w tym roku, chyba że...
Ostatnio pojawiło się sporo przesłanek, że Squadron 42 może nadejść jeszcze w bieżącym 2026 roku. Wskazywały na to drobne kosmetyczne aktualizacje strony głównej gry. Teraz postanowił się do tego odnieść sam Chris Roberts. W rozmowie z This Week in Wideo Games oficjalnie przyznał, że Squadron ma pierwszeństwo debiutu nad Star Citizenem.
Dodał, że wstępny plan zakłada premierę w końcówce tego roku. "(…) jest pewna rzecz w branży, na którą my, jak wszyscy inni, musimy zwracać uwagę, więc nie mogę tego zagwarantować w 100%" - zasiał ziarno niepewności, ewidentnie wskazując na debiut GTA 6, który zapewne przyćmi wszystkie inne premier w okresie od października do grudnia.
Star Citizen szlifowany, ale do premiery daleko
O ile Squadron 42 może być wkrótce ukończonym projektem, o tyle twórcy mają zupełnie inne podejście do Star Citizena. "Będziemy nadal dodawać funkcje i treści, bo to w zasadzie po prostu żywy wszechświat i nigdy nie zostanie sfinalizowany".
Co się jednak musi stać, by Star Citizen wyszedł chociaż z fazy alpha? Przede wszystkim deweloperzy muszą zaimplementować absolutnie podstawowe funkcje: system rzemiosła, budowanie baz, czynniki środowiskowe i kilka innych elementów.
Roberts ma też krótkie przesłanie do licznych malkontentów. Opisuje, że jego produkcja ma większą głębię i liczbę funkcji niż większość wydanych produkcji. "W Star Citizen można teraz zrobić więcej niż w większości innych gier, po prostu ze względu na styl gry i jej rozmach".
W ubiegłym roku wszyscy gracze Star Citizena spędzili w symulatorze kosmosu 54 mln godzin. Kwota zbiórki od początku kampanii crowdfundingowej wynosi prawie 970 milionów dolarów i wydaje się wielce prawdopodobnym, że przeforsuje magiczną barierę miliarda jeszcze w tym roku.











