Niechlubny debiut MindsEye
MindsEye to jeden z większych flopów w przemyśle gier wideo. Tytuł jawił się na godnego konkurenta serii GTA i miał oferować bogatą warstwę fabularną doprawioną iście kinematograficznym sosem. Trailery wskazywały, że mamy do czynienia z wysokiej jakości grą, która może mocno namieszać w branży.
Z wielkich zapowiedzi zrodził się niestety maleńki deszcz. MindsEye zaliczyło katastrofalny debiut, a sama produkcja krytykowana była nie tylko za miałką fabułę i narrację, ale również fatalną optymalizację sprzętową i liczne błędy, które można było napotkać w wielu sekwencjach rozgrywki.
W momencie premiery i chwile po sieć zalana została niechlubnymi klipami wyjętymi żywcem z gry. Prezentowały one wszystki bolączki i usterki MindsEye. Piekło deweloperów trwało dalej. Na Steamie na próżno można było szukać pochlebnych recenzji tego dzieła.
MindsEye szybko przeszło w zapomnienie i po paru tygodniach każdy już zapomniał, że ta gra miała rzucić rękawicę serii GTA. Wszak prezesem studia Build A Rocket Boy odpowiedzialnego za ten tytuł był Leslie Benzies, weteran Rockstar Games.
Sabotaż w branży gier?
Czy za fasadą nieudanej premiery gry stało... coś więcej? Wiceprezes studia Mark Gerhard podczas wewnętrznego spotkania z pracownikami odpalił prawdziwe działa. Rzucił oskarżenia w kierunku pewnej amerykańskiej firmy, która miała stać za rzekomym sabotażem MindsEye.
Podmiot ten miał zapłacić brytyjskiemu przedsiębiorstwu "Ritual Network" za prowadzenie wzmożonej kampanii bezpośrednio uderzającej w projekt MindsEye. Gerhard bez cienia wątpliwości dodał, że firma opłacała influencerów i dziennikarzy, których zadaniem było nieustanne szkalowanie produkcji studia Build A Rocket Boy.

Złożono już zawiadomienie karne, a te mają dotyczyć szpiegostwa, sabotażu i ingerencji przestępczej. "Nie komentujemy wycieków komunikacji wewnętrznej. Niestety, mamy dowody na to, że prowadzono skoordynowaną kampanię mającą na celu celowo i złośliwie niszczenie reputacji Build A Rocket Boy oraz podważanie zaufania do MindsEye. Współpracujemy z naszym zespołem prawnym i podejmujemy kroki, by temu zaradzić" - przyznał rzecznik studia w oświadczeniu dla Insider Gaming.
Sytuacja staje się jeszcze bardziej absurdalna z uwagi na jedną rzecz. W MindsEye w jednej z nadchodzących misji mają pojawić się nazwiska i fakty powiązane z tą aferą. W skrócie rzecz ujmując, w rozgrywce zagoszczą postacie inspirowane... rzekomymi sabotażystami. "Wykorzystamy tych ludzi, tych nazwisk i tych faktów dla własnej zabawy. Zamieścimy niektóre z tych nazwisk w naszej nadchodzącej misji szpiegowskiej".
Afera jest rozwojowa i wszystko wskazuje na to, że na jej rozwiązanie, poczekamy jeszcze długo. Build A Rocket Boy nie ustaje w wysiłkach i robi wszystko, by przywrócić swoją produkcję do łask. Czy MindsEye nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa? Trzeba przyznać, że takie sytuacje w branży gier wideo nie zdarzają się często...











