Kolejna kontrowersyjna saga z Microsoftem trwa - i kolejny raz rozpoczęła się od głośnej afery zainicjowanej w mediach społecznościowych. Niedawno polski gracz Retro Tata odbijał się od działu wsparcia Microsoftu niczym od ściany po skradnięciu jego konta przez cyberprzestępców. Po wielu bojach udało mu się odzyskać to, co budował latami. Na koncie znajdowało się ponad 300 gier wideo w bibliotece.
Teraz przykra sytuacja spotkała Joshuę Khane'a, holenderskiego streamera znanego w środowisku Twitcha i Kicka. Internetowy twórca stał się obiektem ataku hakerów, którym udało się skrzętnie wykraść jego konto. Oczywiście doszło do zmiany danych logowania, przez co ofiara całkowicie utraciła dostęp do swojej własności.
Tysiące euro i bezcenne pamiątki rodzinne zniknęły w sekundę
Na 25-letnim koncie znajdowała się masa gier o wartości tysięcy euro, a dodatkowo niezbywalna pamiątka Khane'a - zachowane zdjęcia syna na platformie OneDrive z czasów jego wczesnego dzieciństwa. Straty ciężko tak naprawdę zdefiniować materalnie, ale to tylko dobitnie obrazuje, że cyfrowa własność potrafi być w istocie rzeczy bardzo zgubna.
To, co budzi najwięcej kontrowersji to fakt, że Microsoft potwierdził faktyczny atak hakerski na to konto. Korporacja miała wszystko, by stwierdzić czarno na białym, że to właśnie Joshua Khane jest pełnoprawnym właścicielem tego konta od lat. Niestety wewnętrzny regulamin firmy nie pozwala na przywracanie lub modyfikowanie kont na których doszło do zmian ustawień bezpieczeństwa.
W wiadomości zwrotnej dział wsparcia Microsoftu napisał, że konto zostało zawieszane na trwałe, a procedura jest konieczna, by zapobiec dalszym nadużyciom właśnie z tego konta. Pojawiła się też… surowa wzmianka o tym, że zdjęcia i pliki są nie do odzyskania. Zlecono prawowitemu użytkownikowi założenie nowego konta i powtórny zakup gier.
Joshua Khane nie daje za wygraną i już zdążył wytoczyć ciężkie działa przeciwko Microsoftowi. Zrobił to poprzez media społecznościowe, opisując cały proces, a nawet umieszczając zdjęcia prywatnej korespondencji z pracownikami giganta z Redmond. Jego wpis odbił się niezwykle szerokim echem, generując w nieco ponad dobę przeszło 4,4 miliony odsłon w serwisie X.
Microsoft nie odpowiedział jeszcze na zarzuty streamera, choć wydaje się wielce prawdopodobne, że rozpoznawalność Holendra w sieci oraz presja społeczna skłoni korporację do działania. Przypadek Retro Taty obrazuje, że warto walczyć o swoje do samego końca zwłaszcza w takich kontrowersyjnych sprawach.
Iluzja cyfrowej własności. Co tak naprawdę należy do nas?
Ten aspekt ponownie rozbudza słuszną dyskusję o cyfrowej własności, która jest ulotna i… może tak naprawdę zniknąć z dnia na dzień. Przykre w tym wszystkim jest jedno - zwykły przeciętny użytkownik usługi prawdopodobnie w podobnym scenariuszu nie jest w stanie wskórać nic i faktycznie musi pogodzić się ze swoim cyfrowym dziedzictwem budowanym latami…











