Czerwona linia dla sztucznej inteligencji
Podczas sesji pytań i odpowiedzi Downes bez ogródek wyłożył swoje stanowisko. Chociaż przyznaje, że AI ma potencjał, by przynieść ludzkości wiele dobrego, widzi też ciemną stronę tej technologii, zwłaszcza w kontekście swojej profesji. Czerwoną linią jest dla niego sytuacja, w której technologia służy do oszustwa.
"Wprowadzanie kogoś w błąd, że to ja wypowiedziałem kwestie, których w rzeczywistości nigdy nie nagrałem. To jest moment, w którym wchodzimy na terytorium, z którym czuję się niekomfortowo" - stwierdził.
Aktor podkreślił, że nie jest zwolennikiem takich praktyk i wolałby, żeby do nich nie dochodziło. Przyznał, że natknął się już w sieci na różne próby odtworzenia jego głosu przez AI, które na razie uznał za nieszkodliwe zabawy fanów. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, jak łatwo takie narzędzia mogą zostać wykorzystane w zły sposób, odbierając aktorom nie tylko pracę, ale i kontrolę nad własnym wizerunkiem.
Spartanin nie jest sam na polu bitwy
Downes nie jest osamotniony w swoich obawach. Jego głos to element potężnego ruchu, do którego dołączają kolejne znane nazwiska z branży. Mieliśmy już przecież doskonały przykład tego, jak kończy się spuszczanie AI ze smyczy. Wystarczy przypomnieć sobie, co gracze w Fortnite zrobili z cyfrową kukiełką Dartha Vadera, którego głos był generowany przez AI (weteran James Earl Jones użyczył jedynie próbek). W efekcie Mroczny Lord Sithów zamiast siać postrach w galaktyce, rzucał na prawo i lewo wulgaryzmami i powtarzał absurdalne memy.
To właśnie przed takim scenariuszem ostrzegają twórcy. Neil Newbon, który brawurowo wcielił się w Astariona w Baldur's Gate 3, wielokrotnie powtarzał, że "nienawidzi tego pomysłu". Z kolei Troy Baker, jeden z najbardziej rozchwytywanych aktorów w branży (znany m.in. z roli Joela w The Last of Us), przewiduje, że gracze w końcu zmęczą się syntetyczną, pozbawioną duszy treścią i zaczną szukać bardziej autentycznych doświadczeń. Jego zdaniem to tylko kwestia czasu, zanim publiczność zatęskni za prawdziwą kreacją aktorską.
Głos ma duszę, a algorytm... cóż
Debata na temat wykorzystania AI w grach przybiera na sile i dotyka samego serca kreatywności. Z jednej strony mamy obietnicę niemal nieograniczonych możliwości, szybszej produkcji i proceduralnie generowanych dialogów, które mogłyby wypełnić światy gier po brzegi. Z drugiej strony pojawia się fundamentalne pytanie o wartość ludzkiego rzemiosła, emocji i unikalnego stylu, jaki wnosi każdy aktor. Czy wolimy nieskończoną ilość treści, czy autentyczną kreację, nawet jeśli jest jej mniej?
Czy wiesz, że...
Steve Downes, zanim na stałe został głosem Master Chiefa, przez ponad 40 lat pracował jako DJ w radiu rockowym w Chicago. To właśnie tamtejsze doświadczenie i charakterystyczna, radiowa barwa głosu pomogły mu zdobyć tę ikoniczną rolę.










