Złodzieje ukradli drogocenny sprzęt na Gamescomie
Na Gamescomie swoją obecnością zaszczyciło wielu przeróżnych wystawców, mniejszych i większych producentów gier wideo oraz wydawców. To święto, którego rozpoznawalności i renomy nie da się nie docenić. Dość wspomnieć, że podczas tego eventu gorące nowości ogłosiło m.in. polskie studio CD Projekt RED czy Francuzi z Ubisoftu.
Niestety nie dla wszystkich Gamescom okazał się szczęśliwym i przełomowym wydarzeniem. Kilku wystawców podczas targów Gamescom zostało okradzionych ze sprzętu. Taki los spotkał Ryana Laleya, twórcy survivalowej gry Mimic. Deweloper w wielkich emocjach podzielił się z internautami całą historią.
Przyznał, że jego pobyt na Gamescomie zakończył się wcześniej z powodu kradzieży laptopów. "Nasze stoisko zostało splądrowane wczoraj wieczorem - nie tylko moje, ale i inne. Wszystkie nasze laptopy zostały skradzione. Jako niezależny twórca gier, uważam, że to wszystko jest drogie i trudne do zrobienia w pojedynkę. A to, że to się stało, jest niesamowicie frustrujące; to łamie serce" - mówi ze łzami Laley. Sprawa została zgłoszona do centralnego kierownictwa i zespołu odpowiadającego za bezpieczeństwo imprezy. Pracownicy przekazali dalej sprawę policji.
Podobny los spotkał wydawców z iam8bit. W hali biznesowej na stoisku firmy skradziono dwa laptopy, które służyły do prezentacji gier należących do portfolio iam8bit. Pracownicy nosili się z zamiarem pokazu Petal Runner oraz Escape Academy 2. "To ogromne rozczarowanie dla nas i naszych zespołów deweloperskich w Nano Park Studios i Coin Crew Games, które nieustannie pracowały, aby przygotować się do tych targów".
Zarówno iam8bit jak i Ryan Laley posiadali swoje stoiska w zachodniej części hali Koelnmesse, co może sugerować, że nieznani sprawcy grasowali właśnie w tamtym obrębie. Szybko jednak pojawiły się kolejne niepokojące doniesienia. Tessera Studios, twórcy The Zibbo Show, również przyznali, że zostali okradzeni w strefie gier niezależnych. "W środę dotarliśmy na nasze stoisko w strefie Indie i zastaliśmy szafkę otwartą na oścież. Zniknęły dwa laptopy i Steam Deck. Urządzenia zawierały nie tylko naszą wersję demonstracyjną z Gamescomu, ale także dane osobowe, firmowe i wrażliwe" - przekazało studio.

Gamescom odpowiada
Przedstawiciele Gamescomu odnieśli się do całej bulwersującej sprawy, przyznając, że traktują te zgłoszenia bardzo poważnie i rozumieją frustrację wystawców. Dodali, że impreza chroniona jest przez specjalne służby znajdujące się w różnych częściach obiektu. Jednak indywidualna ochrona stoiska 'może być zarezerwowana oddzielnie, a wystawcom zaleca się ubezpieczenie sprzętu na wypadek kradzieży'.
Wszystkie przypadki zgłoszono już policji, a sprawy znajdują się w toku. "Chcemy również zapewnić, że zgłoszone przypadki to incydenty pojedyncze, co bardzo nas smuci" - możemy przeczytać w komunikacie.
Reakcja internautów jeszcze mocniej obciąża Gamescom
Naprawdę nawaliliście. Nie chodzi tylko o kwestie bezpieczeństwa, ale o to niewiarygodnie niekompetentne oświadczenie, które zrzuca winę na dewelopera i żąda pieniędzy na zabezpieczenia
Wtórował mu kolejny internauta: "Więc w zasadzie Zrzucasz całą winę na deweloperów?"
W słowach nie przebierał też sam Tom Warren, znany dziennikarz z The Verge. "Co za kompletnie gó****** odpowiedź".
Liczba zgłaszanych przypadków kradzieży rośnie, deweloperzy są sfrustrowani, a impreza sygnowana na wielkie święto gier wideo, zamieniła się w… jeden wielki dramat.










