Marathon debiutował dokładnie 5 marca tego roku i zebrał całkiem sporo przychylnych opinii ze strony graczy. Wiele osób zastanawiało się jednak, czy w obecnej branży jest jeszcze miejsce na kolejny ekstrakcyjny shooter. W końcu fani mogą zatapiać się w Escape from Tarkov, w darmowym Arena Breakout czy też w ciągle hitowym i popularnym ARC Raiders. Zwłaszcza to ostatnie dzieło okazało się hitem drugiej połowy minionego roku.
Co więcej, kwota ta nie uwzględnia bieżących kosztów utrzymania oraz nowych treści implementowanych do rozgrywki.
Niedawno analitycy z Alinea Analytics przekazali, że Marathon sprzedał się w liczbie ok. 1,2 mln sztuk na konsolach i komputerach. Co jednak ciekawe w momencie premiery strzelanka nie znajdowała się nawet w dziesiątce bestsellerów platformy Steam. Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że aż 70% populacji graczy Marathon to właśnie użytkownicy PC grający za pośrednictwem aplikacji Valve. Dużo mniejszy odsetek stanowią użytkownicy konsol.
Wszystkie te cyferki sprowadzają się do jednego: Marathon jak na razie nie zarobił nawet 25% budżetu, który pochłonął. Szacunki wskazują, że przychód gry oscyluje w granicach 50 do 60 milionów dolarów. Przed producentami z Bungie nie lada wyzwanie. Raport Forbesa słusznie wskazuje, że od premiery Marathona populacja grających spadła o 68%. Aktualnie dzienny szczyt grających to wartości mieszczące się w granicy 25-30 tys.
Spadek liczby graczy to naturalna sprawa w branży gier wideo. Po początkowym boomie praktycznie wszystkie świeże produkcje mierzą się z tym stanem rzeczy. Rodzi się jednak pytanie, czy Sony ma pomysł na to, by utrzymać dotychczasową społeczność i dodatkowo pokusić się o przyciągnięcie kolejnej rzeszy graczy.
Wydaje się, że Marathon nie jest produktem dla wszystkich. Gra potrafi być niezwykle satysfakcjonująca jeśli pogodzimy się z faktem, że jest także bardzo wymagająca. Hardkorowi fani na pewno prędko nie opuszczą tego tytułu. Zasadne jest jednak pytanie w jakiej kondycji będzie znajdować się to dzieło za kilka miesięcy.










