Marathon może być w delikatnych tarapatach. Przynajmniej tak wydaje się wielu członkom społeczności. Po długim czasie oczekiwania i tonie plotek na temat kiepskiej sytuacji wewnątrz Bungie światło dzienne ujrzała nowa gra twórców Halo. Kolejny live-service trafił do sprzedaży i chociaż gra zadebiutowała niecałe dwa miesiące temu, od dnia premiery liczba aktywnych graczy (przynajmniej na Steamie) tylko spada.
W momencie pisania tego artykułu do Marathonu zalogowanych jest na platformie Valve 8 389 osób. W rankingu najpopularniejszych pozycji znajduje się na miejscu 170 - pomiędzy RedM, fanowską modyfikacją multiplayer do Red Dead Redemption 2, a Raft, 4-letnim survivalem o przetrwaniu na tratwie. Nie musieliśmy niestety długo czekać na pierwsze pytana, dokąd zmierza Marathon i czy dotychczasowe wyniki wystarczą, aby "uratować" Bungie.
W nowym wywiadzie dla GamesRadar, Julia Nardin, dyrektor kreatywna Bungie, częściowo zaadresowała te wątpliwości, opowiadając o dalszych planach rozwoju gry:
"Wiemy, dokąd chcemy poprowadzić historię w ciągu najbliższych kilku lat, ale nie chcę mówić, że wszystko jest całkowicie 'zamknięte', ponieważ ważne jest dla nas, aby gracze mogli pomóc ją kształtować" - powiedziała. Dodała też, że uwzględnianie opinii graczy w narracji to "część magii gier live-service".
Odniosła się również do kwestii przystępności Marathonu i niższej barierze wejścia ich nowej gry dla nowych graczy:
"Ważne jest także, aby gracze mogli dołączyć do Marathon w dowolnym momencie" - powiedziała. "Zawsze będą mogli odkrywać tajemnice przeszłości Tau Ceti, jednocześnie przeżywając teraźniejszość. Chcemy, aby każdy sezon był nowym punktem wejścia i żeby nowi gracze rozumieli, co się dzieje, niezależnie od tego, jak długo inni już grają".
Jeśli połączymy to ze wspomnianą chęcią wprowadzania regularnych, nawet mniejszych aktualizacji oraz "przyszłością, która ekscytuje graczy", mamy obiecującą wizję kolejnych miesięcy i lat. Czy jednak to wystarczy? Czy gracze będą wracać na większe patche i uda się zachęcić więcej nowych osób do zakupu gry? Bungie ma przed sobą nie lada wyzwanie.











