Lies of P to wyjątkowy soulslike w świecie gier wideo. Wyróżnia się niezwykle mroczną konwencją, a przy tym oferuje kapitalną opowieść inspirowaną światem Pinokia. Realia osadzone są jednak w belle epoque, co w dużej mierze odpowiada za ponury klimat samej rozgrywki.
Od swojej premiery, która miała miejsce ponad 2,5 roku temu, Lies of P trafiło do przeszło 4 milionów graczy. Produkcja ma olbrzymi potencjał na sequel, więc wielu fanów zaciera sobie ręce na to, co już teraz przygotowują twórcy. Studio Round8 rozgniewało jednak zniecierpliwionych miłośników oryginalnej gry… Jedna decyzja poróżniła społeczność.
Otóż jak wynika z ofert pracy deweloperzy Lies of P poszukują specjalisty w obszarze sztucznej inteligencji. Pracownik na tym stanowisku musi posiadać sporą wiedzę nt. Stable Diffusion oraz Midjourney. W gestii obowiązków znajduje się ponadto: "Integracja narzędzi AI z istniejącymi procesami tworzenia dzieł sztuki w celu skrócenia czasu produkcji i zbudowania wydajnego procesu tworzenia dzieł sztuki opartego na AI". W dalszej części czytamy m.in. o zdolności szkolenia modeli AI, a także wykorzystywania narzędzi w postprodukcji oraz identyfikowania trendów w dziedzinie generatywnego AI.
To jest duża pułapka, bo o ile sztuczna inteligencja przeplata się niemal z każdą płaszczyzną naszego życia, to gracze bardzo alergicznie i nerwowo podchodzą do wszystkich tematów związanych z AI. Większość deweloperów jest zdania, że skutecznie przyspiesza mozolne procesy w fazie twórczej. Grunt, by nie korzystać z tego narzędzia do generowania gotowych animacji i grafik.
Społeczność fanów Lies of P jest wyraźnie podzielona - jedni już teraz zapowiadają bojkot sequela. Inni w mediach społecznościowych twierdzą, że poczekają na ostateczne efekty pracy. Są też obrońcy użycia AI o ile doświadczeni specjaliści będą nad tym czuwać i odpowiednio nadawać kierunek artystyczny gry, który mocno w oryginalnej produkcji wyróżniał się na tyle innych tytułów.











