Od skasowania do zmartwychwstania
Lipiec był czasem cięć w Microsofcie. Gigant z Redmond zamykał studia i anulował projekty, a jedną z ofiar tej restrukturyzacji okazało się Romero Games. Studio, na czele którego stoi współtwórca Dooma, straciło wtedy finansowanie dla swojej nowej, tajemniczej strzelanki. Na szczęście zespół przetrwał, ale musiał zrobić krok w tył i przemyśleć swój projekt na nowo.
Pięć miesięcy później, podczas wystąpienia na Salón del Videojuego de Madrid, John Romero ogłosił, że udało się uratować grę. Projekt żyje i ma się dobrze, a liczący 110 osób zespół (całkiem spora ekipa, jak na niezależnego producenta!) wrócił do pracy, by go dokończyć. To była wiadomość, której mało kto się spodziewał, szczególnie po tak bolesnym ciosie od wydawcy.
Nowy projekt, stare fundamenty
Gra przeszła gruntowną metamorfozę. "Została w zasadzie całkowicie przeprojektowana" - stwierdził Romero i dodał, że mimo usunięcia wielu elementów z poprzedniej wersji, nowa wizja wciąż bazuje na oryginalnym pomyśle.
"Nie zaczynamy od zera" - wyjaśnił. Zespół może wykorzystać istniejące fragmenty i wpleść je w ramy zupełnie nowej, niezależnej produkcji. Zamiast wielkiego projektu pod skrzydłami korporacji (i z całym jej bagażem), dostaniemy coś mniejszego i bardziej autorskiego.
Utrata wydawcy przyniosła też nieoczekiwane korzyści. Zespół jest teraz bardziej zaangażowany w bezpośrednie tworzenie gry. "Ludzie pracujący nad grą to dyrektorzy różnych działów, którzy wcześniej nie mieli okazji sami kodować czy projektować, a teraz możemy to robić" - mówił Romero. Dzięki temu praca nad tytułem jest dla deweloperów po prostu… przyjemniejsza. To powrót do korzeni i pasji, która napędza małe, zwinne zespoły.
Shooter z duchem Elden Ring
Czym więc będzie nowa gra Romero? To wciąż strzelanka, ale legendarny projektant zapowiada coś absolutnie świeżego. Porównał ją do tego, co gracze czuli, eksplorując Elden Ring. Nie chodzi jednak o mechaniki soulslike (niektórym teraz na pewno ulżyło), a o uczucie odkrywania czegoś zupełnie nowego i nieznanego.
"To było bardzo szalone miejsce, inny świat, i naprawdę fajnie było go eksplorować i pytać, co to jest" - wspominał Romero swoje wrażenia z gry FromSoftware. "Taka jest idea tego, co robimy w naszej grze".
Jak widać, twórca Dooma chce, aby jego nowy tytuł wywoływał podobne poczucie tajemnicy i zachwytu, a przy tym dał graczom mechaniki i rozwiązania, jakich do tej pory nie widzieli. Wolność twórcza po rozstaniu z Microsoftem najwyraźniej pozwoliła zespołowi na odważniejsze eksperymenty.
Czy wiesz, że...
Termin "deathmatch", oznaczający tryb wieloosobowej rywalizacji w grach wideo, został wymyślony i po raz pierwszy użyty właśnie przez Johna Romero przy okazji prac nad oryginalnym Doomem w 1993 roku. Słowo to na stałe weszło do słownika graczy na całym świecie.











