Cykl Call of Duty znalazł się w niemałym potrzasku. Popularność nowych odsłon maleje, a co więcej świeżo debiutujące tytuły zbierają niezbyt przychylne oceny. Activision mocno głowi się nad tym co zrobić, by przywrócić świetność popularnej bestsellerowej serii strzelanek, której mocno zarzuca się wtórność rozgrywki.
Niedawno ogłoszono Modern Warfare 4 - odsłonę przenoszącą graczy w realia wojny koreańskiej. W tej produkcji powróci uwielbiany tryb DMZ i szereg sprawdzonych koncepcji, które rozkochały w sobie milion graczy na całym świecie. Wygląda jednak na to, że MW 4 to nie jedyny tytuł, który jawi się na horyzoncie…
Południowokoreańska agencja ratingowa Game Rating and Administration Committee zaimplementowała nowe klasyfikacje gier: Black Ops 1 i Black Ops 2. "Gra FPS osadzona w epoce zimnej wojny, w której gracze angażują się w walkę, uczestnicząc w różnych operacjach" - czytamy w krótkim opisie.
Co to w praktyce oznacza?
W sieci zrodziły się spekulacje, że kultowe odsłony z 2010 i 2012 roku stworzone przez Treyarch mogą powrócić na rynek w formie remasterów. Pierwsze części Black Ops uznawane są za jedne z najlepszych odsłon z całego cyklu Call of Duty. Akcja gry zabierała wszystkich w klimat Zimnej Wojny. Kontynuacja skupiła się z kolei na dwutorowej narracji z motywem retrospekcji.
Kampanijna warstwa fundowała psychodeliczną konwencję. Obie produkcje mocno zakorzeniły się w świecie sportu elektronicznego, a sam cykl rozwinął i pchnął do przodu słynny Tryb Zombie, który potem brylował w wielu flagowych odsłonach.
Co interesujące niedawno na Steamie zagościła wyprzedaż gier z serii Call of Duty. Po zniżkowych cenach można było nabyć starsze odsłony, jednak zabrakło tam zarówno Black Ops 1 jak i jego sequela, co można interpretować w dwojaki sposób.
Byłoby super, gdyby to okazało się prawdą, zwłaszcza gdyby uwzględniono tryb zombie" - pisze jeden z internautów. "Nie dawaj mi nadziei. Chcę tylko znowu zagrać w Black Ops II na konsoli, bez hacków i exploitów w lobby" - wtóruje kolejny gracz.










