Z początkowej popularności Battlefielda 6 nie pozostało już praktycznie nic. Kiedy Battlefield Studios wprowadzało na rynek swojego dzieło serwery Steama pękały w szwach, gromadząc prawie 750 tys. użytkowników w momencie szczytowym. O swój byt drżała wówczas marka Call of Duty, a wszyscy wyrażali przekonanie, że kultowa seria EA DICE wraca do łask.
Z czasem popularność gry spadała bardzo dynamicznie. Po kilku miesiącach w Battlefieldzie 6 ostało się zaledwie ok. 15% początkowej populacji fanów. Sytuacji nie pomagał fakt związany z tym, że deweloperzy niekoniecznie bacznie wsłuchiwali się w potrzeby graczy. Ostatnie decyzje z usunięciem kilku kluczowych trybów i komponentów rozgrywki również przelały czarę goryczy.
Na ratunek miała ruszyć świeżutka aktualizacja w ramach trwającego 4. sezonu. Przyniosła ona debiut całkowicie nowego segmentu tematycznego. Kultowa filmowa saga Top Gun wleciała z przytupem do gry, oferując fanom całą gamę nowych - zdawać się mogło - atrakcji. Dodatkowo premiera ta zbieżna była z udostępnieniem Battlefielda 6 całkowicie za darmo.
Od 18 do 25 sierpnia na pecetach i konsolach najnowszej generacji możecie ogrywać ubiegłoroczną strzelankę bez wydawania nawet złotówki. Niestety przejście na tygodniowy model free-to-play nie przyniósł twórcom upragnionego skutku i zamierzonego efektu. Można rzec, że grywalność Battlefielda 6 na Steamie utrzymała się na takim samym poziomie co przed darmowym okresem próbnym.
W dobowym momencie szczytowym w BF-a 6 zagrywało się 63 tys. graczy. To mniej niż 10% rekordowego wyniku strzelanki z październikowej premiery. Ciężko powiedzieć jaki dalszy plan na rozwój swojego flagowego tytułu mają deweloperzy. Aktualna sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie dla gry.











