To nie jest zwykły news o kolejnym wyłączeniu serwerów, jakich w historii sieciowych MMO widzieliśmy już dziesiątki. Jeśli śledzicie rynek MMORPG, doskonale wiecie, że Amazon Games od lat miało olbrzymie apetyty na zdominowanie tego segmentu. Jednak po latach prób, eksperymentów i bilansowaniu zysków oraz strat nastąpił moment otrzeźwienia. Lost Ark częściowo podzieli niedługo losy New World. Amazon kończy wsparcie dla gry i przekazuje pałeczkę koreańskiemu studiu Smilegate RPG.
Co to jednak oznacza dla samych graczy, którzy spędzili w Arkesii tysiące godzin, pokonując kolejne raidy i klnąc na system honinhu? Czy to oznacza ostateczną śmierć tytułu? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie, choć Lost Ark już nigdy nie będzie taki sam.
Początek legendy - rekordowy start na Steamie i wielki hype
Cofnijmy się na chwilę do lutego 2022 roku. Premiera Lost Arka w Europie i Ameryce Północnej była jednym z najbardziej spektakularnych i jednocześnie zwariowanych wydarzeń w historii platformy Steam. Gra, która w Korei święciła sukcesy już od kilku lat, na Zachodzie budziła wręcz niezdrowy apetyt. Izometryczne hack'n'slash powiązane z głęboką mechaniką MMORPG, przepiękną oprawą wizualną, fenomenalnym i niezwykle satysfakcjonującym systemem walki oraz złożonym endgame'm przyciągnęły gigantyczne tłumy.
Efekt? Blisko 1,32 miliona jednocześnie zalogowanych graczy w szczytowym momencie. Serwery pękały w szwach, a kolejki do zalogowania trwały po kilkanaście godzin. Sam doskonale pamiętam przesiadywanie w długich kolejkach do logowania i regularne modlitwy na ekranach ładowania z nadzieją, że dostanę się na kolejną wyspę. Lost Ark stał się drugą najbardziej popularną grą w całej historii Steama pod względem rekordu liczby graczy online.
Jednak ten niesamowity sukces bardzo szybko zaczął ujawniać swoje mroczne strony.
Druga strona medalu: boty, pay-to-win i drastyczny odpływ graczy
Rzeczywistość szybko zweryfikowała optymizm. Zachodni gracze zderzyli się ze ścianą koreańskiego modelu dystrybucji i progresji. Gra wymagała gigantycznego nakładu czasu na alty (dodatkowe postaci), bez których rozwijanie głównej postaci stawało się po prostu udręką. Każdy kolejny poziom ekwipunku wiązał się ze sporym ryzykiem niepowodzenia przy ulepszaniu, co wielu odbierało jako czysty hazard i otwartą zachętę do mikrotransakcji.
Do tego doszedł dramatyczny problem botów i farmerów złota, z którym Amazon Games walczyło bardzo opornie i nieporadnie. Fale banów potrafiły przy okazji uderzyć w uczciwych graczy powracających po przerwie, a miasta w grze przez długi czas przypominały marsze cyfrowych klonów poruszających się po sznurku.
Liczba graczy zaczęła drastycznie spadać, a kiedy dobiegł końca "miesiąc miodowy" znaczna grupa graczy odeszła od Lost Arka i wróciła do swoich ulubionych MMORPG. Jak teraz wiemy, jest to grupa, której Amazonowi i Smilegate nigdy nie udało się odzyskać. Doskonały, angażujący gameplay nie był w stanie zrekompensować tony losowości, tragicznej ekonomii, tony botów i gry próbującej zmusić swojego odbiorcę do nieustannego grindu.
Amazon dziękuje i oddaje klucze
Amazon Games z początkiem 2027 roku zakończy obsługę wydawniczą Lost Arka.
Co to dokładnie oznacza dla graczy? Amazon przestanie odpowiadać za operowanie grą, obsługę klienta, sklep wewnątrz gry oraz oficjalne wsparcie na Zachodzie. Pełną kontrolę nad globalnym wydaniem przejmuje Smilegate RPG,czyli oryginalny twórca i deweloper gry.
Zgodnie z oficjalnymi komunikatami proces przejścia zaplanowano na początek 2027 roku. Dobra wiadomość jest taka, że Amazon i Smilegate zadbali o to, by zmiana wydawcy nie oznaczała konieczności zaczynania od zera. Wszystkie postacie, osiągnięty poziom ekwipunku, ekwipunek, waluta w grze, zakupy oraz postępy na koncie Steam przejdą bezpośrednio do nowego systemu. Konieczne będzie jedynie połączenie konta na platformie Valve z kontem Smilegate.
Są też pewne drobne straty techniczne - przepadną m.in. wiadomości w poczcie, listy znajomych czy historia czatu, dlatego deweloperzy już teraz apelują o odebranie wszystkich przedmiotów z maila.
Czy Smilegate uratuje Lost Arka?
I tu przechodzimy do najważniejszego wątku, bo deklaracje Smilegate dają społeczności spore powody do nadziei. Twórcy opublikowali oficjalny list do graczy na stronie gry, w którym wyraźnie podkreślają: to nie jest definitywny koniec Lost Arka. To dopiero początek nowego rozdziału
Smilegate zaznacza, że przejęcie bezpośredniego wydawnictwa nad wersją globalną wynika z chęci skrócenia dystansu między deweloperem a graczami. Dotychczasowy model wydawniczy, w którym Amazon stał jako pośrednik tłumaczący i modyfikujący treści na rynek zachodni, często generował opóźnienia, błędy w komunikacji i niepotrzebne tarcia. Nowy plan Koreańczyków jest odważny: doprowadzić do pełnej synchronizacji wersji globalnej z wersją koreańską. Jest to nieustanna udręka większości gier produkowanych w Azji i coś, o co większość społeczności zawsze apeluje najgłośniej.
Smilegate stawia sprawę jasno: jako twórcy chcą wziąć pełną odpowiedzialność za swój produkt - od pierwszej linijki kodu po bezpośredni kontakt z społecznością.
Co to oznacza w praktyce?
Czas pokaże. Dla mnie Lost Ark to jeden z największych zmarnowanych potencjałów w historii MMORPG, a wiele problemów gry wcale nie wynika z decyzji podejmowanych przez Amazon czy ich nieudolności w reklamowaniu własnego produktu. Korea rządzi się własnymi prawami, ich podejście do monetyzacji jest zupełnie inne, a systemy będące na porządku dziennym na Wschodzie, w Europie czy Stanach Zjednoczonych uchodzą za obrazę dla gracza. Póki Smilegate nie będzie gotowy pójść na rękę zachodniemu odbiorcy, nazwa wydawcy niczego nie zmieni. A nawet wtedy… Czy aby nie jest już za późno, żeby ocalić Lost Arka na Zachodzie?











