Todd Howard powiedział niedawno, że nieautoryzowane ujawnianie informacji prawie nigdy nie pomaga, bo prowadzi do wprowadzania graczy w błąd i zwiększa poziom zniecierpliwienia graczy. W przypadku gier takich jak remaster Obliviona wyciek sprawia, że każdy gracz buduje w głowie własną wizję danej gry, a to z kolei prowadzi do rozczarowań. Niektóre przecieki budują napięcie, ale zwykle jednak rujnują precyzyjnie przygotowany plan marketingowy, kosztujący nierzadko miliony dolarów. To m.in. dlatego coraz częstszym zjawiskiem są tak zwane shadow-dropy.
Troy Batterberry jest pomysłodawcą systemu EchoMark, który wykorzystuje AI do budowy systemów identyfikowania takich wycieków. Jedno z takich narzędzi edytuje dokumenty i wprowadza do nich tysiące niewielkich zmian w sposobie, w jaki tekst jest rozmieszczony na stronie. Zmiany te są tak delikatne, że ludzkie oko ich nie widzi, ale AI jest w stanie odróżnić każdą cyfrową kopię - maila czy innego dokumentu biurowego - która choćby odrobinę różni się od oryginału. Każdy z pracowników studia może otrzymać inaczej zmodyfikowany dokument, tak więc potem wiadomo kto stał się źródłem wycieku.
Na tym jednak nie koniec środków obronnych. System EchoMark może zmieniać słowa, by stworzyć unikalny dokument dla każdego odbiorcy. AI może przeredagować maila i wymienić w nim niektóre słowa albo odrobinę zmienić strukturę zdania. W ten sposób może powstać nawet trylion unikalnych wersji, co oznacza, że nawet jeśli leaker przepisze tekst do nowego pliku, by ukryć zmiany w odległościach, to i tak unikalna kombinacja słów zdradzi od kogo wyszedł wyciek.
Trzeci sposób to technologia "alpha blend", która nakłada ledwo widoczny, niemal całkowicie przezroczysty znak wodny na ekran. Gołym okiem jest niemal niewykrywalny, ale jeśli ktoś zrobi screenshot z danej gry czy nawet zdjęcie telefonem, to ukryty znak zostanie wykryty i taki użytkownik może zostać szybko zidentyfikowany.










