Z popularności Battlefielda 6 sprzed kilku miesięcy pozostało już naprawdę niewiele. Reboot serii okazał się dużym sukcesem i wszystko wskazywało na to, że tytuł świetnie poradzi sobie na dłuższym dystansie. Niestety z czasem BF 6 ekspresowo stracił graczy, a populacja gry w szczycie doby spadła poniżej granicy 100 tys. na platformie Steam.
Nie pomógł w tym oczywiście spory poślizg związany z debiutem drugiego sezonu gry. Ten zadebiutował w połowie lutego i wydawało się, że będzie stanowić swoiste remedium na wszystkie bolączki Battlefielda 6. Pierwszy etap świeżego sezonu wniósł nową mapę Contaminated (Skażenie) i odświeżył nieco moduł rozgrywki REDSEC.
Oczywiście w grze zagościła nowa przepustka bojowa, w ramach której można zgarnąć pakiety broni, skórki żołnierzy, premie do PD i wiele więcej. To wszystko brzmi jak solidna zachęta i konkretny zestaw na wzbudzenie zainteresowania wśród fanów strzelanek. Szybko okazało się, że teoria nie zamieniła się w praktykę.
Szybkie spojrzenie na wykres popularności gry rzuca niepokojący cień na Battlefielda 6. 17 lutego w godzinach wieczornych w strzelance przebywało ponad 90 tys. graczy, więc możemy mówić o zaledwie maleńkim wzroście zainteresowania grą względem ostatnich trzech tygodni. Podobny poziom populacji graczy miał miejsce miesiąc temu… a nie działo się wówczas nic konkretnego w świecie Battlefielda.

Sytuacja nie napawa optymizmem, bowiem trend spadkowy widoczny jest gołym okiem i cały czas postępuje. Rodzi się pytanie, na jak długo nowy sezon wzbudzi przynajmniej troszkę większe zainteresowanie i… co nowego wdrożą do rozgrywki kolejne etapy drugiego trwającego sezonu. Jedno jest pewne: EA DICE ma nad czym myśleć…











