Jeden slot na zapis rozgrywki to doskonały pomysł, aby uniknąć pokusy zapisywania rozgrywki co 5 minut i eksperymentowania z różnymi podejściami, na przykład w dialogach. Gorzej, jeśli okazuje się, że jeden z takich dialogów może doprowadzić naszą postać do zgonu. Taka właśnie historia przytrafiła się jednemu z graczy - a wszystko przez miłosne uniesienie…
Na subreddicie Baldur's Gate 3 pojawił się wpis gracza, który podzielił się swoją historią jak to różne próby… spotykania się z NPCami doprowadziły jego postać do zgonu. Miał już za sobą ponad 60 godzin rozgrywki, a do pokonania zostały mu tylko dwie postaci, w tym ostateczny boss. Gracz jednak skusił się w tym momencie na spotkanie z Harleep z Domu Nadziei. Spotkanie, które jak już się domyślacie, nie przebiegło zbyt przyjemnie.
Harleep oferuje informacje za stosunek z naszą postacią lub jedną z postaci nam towarzyszących. Możemy też pokonać go w walce, a potem i tak wyciągnąć informację, korzystając ze zdolności Speak with Dead. Jeśli zdecydujemy się na to pierwsze wyjście, otrzymujemy dwie kolejne opcje do wyboru - skupić się na uciechach cielesnych, albo oddać też swoje serce i duszę. I to drugie wiąże się właśnie z permanentną śmiercią naszej postaci.
No cóż… gracz chciał ciekawego zakończenia gry, więc je dostał. Jak to mówią, ciekawość to pierwszy stopień do piekła, czy jakoś tak. Jak słusznie wypunktowali wpis komentujący na Reddicie, tryb Honour Mode to nie jest najlepszy moment na takie eksperymenty:
“Szaleństwem jest eksperymentowanie z nowymi opcjami dialogowymi w trybie Honoru, jeśli idziesz po główną nagrodę”
“Wszyscy musimy jakoś odebrać lekcję pod tytułem ‘nigdy nie próbuj niczego nowego w trybie Honoru’...”
“Zrobiłem dokładnie to samo 2 tygodnie temu! Byłem załamany”











