Popularni i lubiani aktorzy to komplementarny czynnik wielu świetnych fabularnych gier wideo. Wiemy to choćby po Wiedźminie 3: Dziki Gon, ale także GTA 5. Niektóre głosy artystów kojarzą nam się już tylko z ikonicznymi bohaterami z produkcji gamingowych.
Swój angaż w GTA 6 potwierdził właśnie Stephen Root, 74-letni aktor. Amerykanin zdradził to w wywiadzie z APNews podczas BAFTA Tea Party: "Tak, zobaczycie mnie tam [w GTA 6]. Z tego co wiem, premiera jest zaplanowana na 19 listopada. Podczas zapowiedzi około rok temu, moja postać była tam obecna, a zbyt wiele osób znało mnie z serialu 'King of the Hill' i mojego głosu, więc myślę, że ten sekret został wtedy niejako ujawniony". Dodał, że jest bardzo szczęśliwy i przygodę z tą grą traktuje jako niesamowite przeżycie.
Gracze błyskawicznie połączyli kropki. Głos Stephena Roota mogliśmy usłyszeć w rozszerzonej prezentacji gry na specjalnej transmisji Netfliksa. Najprawdopodobniej aktor wcieli się w postać Briana Hedera, z którym to główni protagoniści gry spotkali się na dachu apartamentowca, paląc cygaro.

Heder to przemytnik nielegalnych substancji i mentor Jasona, głównego bohatera gry. Brian prowadzi kilka biznesów służących mu za pralnię pieniędzy do nielegalnego przerzutu towarów. Mamy do czynienia z postacią drugoplanową, jednak bardzo mocno wpływającą na bieg fabuły.
Ikona amerykańskiego kina
Stephen Root ma w swoim portfolio wiele uznanych bardzo charakterystycznych ról. Wcielał się m.in. w Miltona Waddamsa w komedii Office Space. Nominację do nagrody Emmy otrzymał z kolei za kreację Monroe Fuchesa w serialu Barry. Nie stronił od działalności dubbingowej, użyczając swojemu głosu w Dog Man, Pravo Vegas, Velmie czy Blade Runnerze: Black Lotus.
Amerykański artysta przeszedł tym samym do historii jako pierwszy aktor z obsady GTA 6, który oficjalnie i publicznie potwierdził swój udział w projekcie. Rockstar Games od lat słynie z twardej polityki poufności i rygorystycznych umów NDA, które skutecznie wiążą języki zaangażowanym twórcom aż do momentu rynkowego debiutu danej produkcji. Wylewność 74-letniego weterana kina zniweczyła te marketingowe zasieki, czyniąc ze Stephena Roota pierwszą oficjalną, namacalną gwiazdą nadchodzącego hitu.











