W ostatnich miesiącach na twórców Hell Let Loose spadł spory grad krytyki. Deweloperzy potwierdzili jednak, że nie warto ich skreślać. Niedawno miało miejsce głośne ogłoszenie kolejnej produkcji, która jest swoistą ekspansją marki HLL. Odsłona Vietnam przeniesie realia bitewne wprost do krwawych dżungli.
Nie oznacza to jednak, że oryginalne kilkuletnie Hell Let Loose zakończy swój żywot. Wręcz przeciwnie - plany Team17 w kontekście rozwoju HLL są krótko mówiąc - obszerne. Jeszcze w tym roku w grze zagości mapa Juno Beach inspirowana lądowaniem aliantów w Normandii w 1944 roku. Ponadto doczekamy się premiery planszy Lake Balaton odwzorowującej niemiecką ofensywę w pobliżu tytułowego jeziora.
Bitwa o wzgórza Seelow w Hell Let Loose. To melodia jeszcze tego roku
Co do trzeciej mapy, która ma został wprowadzana do rozgrywki, twórcy dali graczom swobodę wyboru. Od początku roku fani HLL mogli głosować na jedną z dwóch propozycji: Metz oraz Seelow Heights. W głosowaniu wzięło udział ponad 17 tys. fanów. Niewielkim stosunkiem zwycięzcą okazał się wariant Seelow Heights.

Ta mapa nawiąże do realnych wydarzeń z połowy kwietnia 1945 roku, kiedy to radzieckie siły dowodzone przez Gieorgija Żukowa przeprowadziły ofensywę na słynną strategiczną pozycję "bramę do Berlina". Krwawe bitwy pochłonęły wiele ofiar. Po stronie III Rzeszy śmierć poniosło 12 tys. osób, natomiast armia ZSRR straciła przeszło 30 tys. żołnierzy. Zginęło także kilka tys. Polaków walczących przeciwko stronie niemieckiej.
To nie koniec nowości, które wzbogacą uniwersum Hell Let Loose. Jak już pisaliśmy kilka tygodni temu, gra otrzyma pełnoprawną frakcję Kanady wraz z autentycznymi mundurami, bronią i pojazdami. Odświeżona zostanie również mapa Remagen w zakresie płynności rozgrywki. Finalnie twórcy symulatora drugiej wojny światowej wdrożą całkowicie nowy tryb Conquest przeznaczony do rozgrywki 50 vs 50.











