Sony nie ma zamiaru zmieniać kursu i raz podjętej decyzji na temat zakończenia wydawania gier na nośnikach fizycznych, więc gracze obawiają sie - i słusznie - że w przyszłości gry będą kosztować coraz więcej, a coraz mniej z nich będzie tak naprawdę do nich należeć.
Jeśli chodzi o reakcje dużych wydawców, to wahają się one pomiędzy wzruszeniem ramionami, a pełnym poparciem dla Sony. Jeden z byłych dysydentów w Square Enix posunął się wręcz do stwierdzenia, że w nowym scenariuszu ceny gier spadną, choć jego wnioski póki co nie mają żadnego przełożenia na rzeczywistość. Czyli absolutne zero zdziwienia.
"Produkty cyfrowe w sklepie PS Store prawdopodobnie stanieją. Obecne ceny są powiązane ze sprzedażą detaliczną. Gdy fizyczne płyty przestaną trzymać cyfrę jako zakładnika, zobaczymy szersze spektrum cen, podobne do tego na Steam. Im bardziej sklep Playstation będzie przechodził na model wyłącznie cyfrowy, tym mocniej trend ten będzie przyspieszał. Zobaczymy więcej wyprzedaży i dynamiczne ceny podobne do tych na Steamie, ponieważ wydawcy będą w większym stopniu ze sobą konkurować".
Jednym słowem, Navok twierdzi, że przejście na cyfrę zmusi wydawców do ciągłej rywalizacji na tym samym gruncie. Jako przykład podał sytuację cenową Final Fantasy XVI na Steam.
Owszem, Steam co chwilę ma jakieś przeceny, można tam często znaleźć nawet hity triple-A zrabatowane o 20%, a do tego trendy zakupowe na takich platformach często wskazują popularność starszych tytułów, sugerując, że polityka cenowa oparta na przecenach może znacząco wydłużyć "życie" gry.
Z drugiej jednak strony coraz więcej twórców i wydawców decyduje się na podnoszenie cen nowych gier. Przejście z GTA VI na w pełni cyfrową wersję jakoś nie sprawiło, że Rockstar czy Take-Two postanowiły wydać ją w cenie niższej niż u poprzedniczki. Jest wręcz odwrotnie. Gracze i analitycy cieszą się, że cena gry wzrosła tylko nieznacznie.
Poza tym, Navok w swojej analizie (a może to po prostu pobożne życzenie lub zwykła korpo-gadka?) nie wziął pod uwagę, że na PC gracze mogą wybierać spośród kilku sklepów (Steam, Epic, GOG), natomiast na PlayStation takiego wyboru nie ma, o sklepie Nintendo nie wspominając. Interpretacje Navoka bazują na wielu "może" oraz myśleniu życzeniowym. Wydawcy mogą czasem zamrozić ceny gier by podbić ich sprzedać i wywindować ich pozycje na listach i stronach sklepów - albo stwierdzić, że w zamkniętym ekosystemie konsoli wyprzedaże nie są im potrzebne do szczęścia. Zresztą, sklepy cyfrowe istnieją nie od dziś, a ceny takich gier też jakoś nie chcą spadać.










