EMPULSE to najnowszy projekt od 1047 Games. Założone w 2017 roku studio przez Iana Proulxa i Nicholasa Bagamiana dało się poznać szerszej gamie odbiorców za sprawą dynamicznej strzelanki Splitgate, która okazała się dużym rynkowym sukcesem. Kontynuacja gry jednak już nie odniosła tak dużego sukcesu.
Dosłownie kilka tygodni temu kolejna intrygująca produkcja zadebiutowała z ramienia tych deweloperów. EMPULSE rozwija poniekąd formułę Splitgate, a sama koncepcja gry mocno inspiruje się słynną serią Titanfall, która lata temu niestety przeszła w niebyt. Shooter koncentruje się na bardzo dynamicznych pojedynkach - gracze mogą biegać po ścianach, używać haków podczas poruszania się po arenach, a cały gameplay odmienia tak naprawdę obecność… potężnych mechów.
Początkowo w końcówce czerwca EMPULSE przyciągnęło szczytowo blisko 2900 graczy na Steamie. Z czasem populacja grających zaczęła sukcesywnie spadać. Pewnym jest, że w 1047 Games doszło do kolejnej tury zwolnień pracowniczych. Tak wynika z wpisów w serwisie LinkedIn m.in. głównego inżyniera dźwięku i jednego z producentów gry. Niestety wcześniejsze redukcje etatów miały miejsce przy okazji premiery Splitgate 2, a jak powszechnie wiadomo, tytuł nie podzielił sukcesu oryginalnej odsłony serii.
Sytuacja 1047 Games to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej i jaskrawy przykład głębszego kryzysu, z jakim od miesięcy zmaga się globalny gamedev. Współczesna branża gamingowa stała się środowiskiem niezwykle bezwzględnym, gdzie wysokie koszty produkcji, presja inwestorów oraz gigantyczna konkurencja nie wybaczają nawet najmniejszych potknięć.
Masowe redukcje etatów, nagłe zamykanie projektów, a nawet likwidacje całych, zasłużonych studiów deweloperskich stały się smutną codziennością, dotykającą zarówno niezależnych twórców, jak i gigantów rynku.










