Zasady ważniejsze niż pieniądze
Kiciński wrócił na stanowisko kierownicze. Szef polskiej platformy przyznał mediom, że brak DRM jest warunkiem koniecznym. Korporacje próbują zabezpieczać swoje produkty i dławią przy tym wydajność komputerów.
Argumenty są proste i trafią do każdego, kto musiał być online w grze dla jednego gracza. Kiciński zauważa, że zabezpieczenia nie powstrzymują piratów. Gry i tak lądują na torrentach w dniu premiery. Cierpi tylko uczciwy klient.
Wielcy wydawcy patrzą w tabelki w Excelu. Rzadko słuchają głosu rozsądku. Kiciński nie ukrywa, że upór w kwestii DRM zamyka im drzwi do wielu gabinetów. Właściciele praw stawiają sprawę na ostrzu noża - albo zabezpieczacie nasze mienie, albo nie możecie go sprzedawać.
Postawa polskiej platformy to dla nas ulga. Nie musimy instalować inwazyjnego oprogramowania. Dostajemy czysty instalator i święty spokój. To podejście wydaje się przestarzałe, ale stanowi o sile serwisu.

Cena wolności jest wysoka
Polityka "zero tolerancji dla DRM" ma swoje skutki. W katalogu GOG-a brakuje wielu nowych hitów AAA. Te gry są dostępne na Steamie czy w Epic Games Store. Wielu gigantów omija polski sklep szerokim łukiem, ponieważ nie chce ryzykować wydania gry bez zabezpieczeń.
GOG mają solidne podstawy, by nie ufać korporacjom. Kiciński przywołuje głośną sprawę z grą Wiedźmin 2. Japoński wydawca Bandai Namco wymusił DRM w pudełkowej wersji gry. Skończyło się to fatalnie dla wydajności produkcji.
Studio usunęło szkodliwe zabezpieczenia w łatce. Wydawca wytoczył im proces sądowy i domagał się odszkodowań. Tamte doświadczenia ukształtowały firmę. Kiciński wie, że ustępstwa w tej kwestii to błąd.
Gracze łączą agresywne DRM z problemami technicznymi. Na forach piszą o spadkach klatek na sekundę. Zgłaszają problemy z uruchomieniem tytułów na Steam Decku. GOG to bezpieczna przystań dla tych, którzy chcą po prostu grać.
"Nie chcemy być drugim Steamem"
Szefowie GOG-a akceptują fakt, że nie dogonią Valve pod względem liczby użytkowników. Firma nie ściga się na liczby. Skupia się na niszy: klasykach i grach bez zabezpieczeń. Kiciński mówi wprost: tracimy pewne umowy, ale zyskujemy inne.
Na platformie wciąż znajdziemy potężne marki, takie jak Skyrim, Fallout: New Vegas czy No Man's Sky. Nie wszyscy wydawcy boją się wolności. Serwis wspiera też scenę moderską. Podejście GOG-a przyciąga konkretnych deweloperów. Rozumieją oni, że walka z piractwem nie może utrudniać życia klientom.
Czy wiesz, że...
Nazwa GOG to skrót od Good Old Games. Pierwotnie odzwierciedlało to skupienie serwisu na starych klasykach. Z czasem firma skróciła nazwę do akronimu. Teraz sprzedaje także najnowsze gry.










