Schofield na sektorze gier zjadł zęby i nie jest to określenie górnolotne. Przez ponad 35 lat wzmożonej aktywności utorował sobie drogę do miana legendy gamedevu. Wszechstronne wykształcenie zarówno w kierunku sztuk pięknych, jak i biznesu, zgrabnie przeniósł do świata elektronicznej rozrywki.
Jego dziełem opus magnum jest bez wątpienia Dead Space. Przełomowy survival horror wydany w 2008 roku do dzisiaj uchodzi za prawdziwą ikonę gatunku, która przecierała szlaki kolejnym tytułom. Pod względem mechanicznym jak i fabularnym (historia Isaaca Clarke'a) Dead Space uznawane jest nie bez kozery za produkcję kompletną.
Ale doświadczenie ojca Dead Space'a wykracza poza tę jedną wybitną pozycję. Schofield był jednym ze współzałożycieli Sledgehammer Games. Pod skrzydłami studia odpowiadał za powstanie kilku kluczowych odsłon Call of Duty na czele z Modern Warfare 3 (2011), Advanced Warfare (2014) oraz WWII (2017).
Ostatnie lata Amerykanin spędził we własnym zespole Striking Distance Studios. Doświadczenie z poprzednich projektów Schofield postanowił przenieść w kolejnej swojej produkcji. Owocem prac ekipy był horror The Callisto Protocol, który zaoferował całkiem sporo świeżości, ale nie zdobył aż tak dużego uznania graczy i krytyków.

Po 35 latach pracy przyszedł czas na pożegnanie. Wizjoner odchodzi na zasłużoną emeryturę, co ogłosił na swoim profilu LinkedIn. "To była niesamowita kariera i jestem za nią wdzięczny wielu osobom. Moim bliskim przyjaciołom i rodzinie, a także tym, którzy stali przy mnie, poklepywali mnie po plecach, słuchali moich szalonych pomysłów - bardzo dziękuję" - mówi w emocjach.
W klipie Glen Schofield przywołał swoje najlepsze wspomnienia w karierze. Podziękował EA za wsparcie i pomoc w tworzeniu Dead Space. Wdzięczność wyraził również wobec Activision za powierzenie mu kilku gier z serii Call of Duty. "Życzę Wam, nowemu pokoleniu twórców gier, powodzenia. Eksplorujcie, eksperymentujcie, bawcie się i nie zapominajcie, że najważniejszy jest pomysł" - skwitował.










