Przez długi czas Highguard było grą - zagadką. Nowa produkcja od byłych twórców Titanfall i Apex Legends otrzymała ciekawą ekspozycję pod sam koniec wydarzenia The Game Awards 2025. To segment dedykowany zwykle najgorętszym dziełom z sektora gamingowego.
Debiut Highguard miał miejsce w końcówce stycznia tego roku. Na łamach serwisu relacjonowaliśmy, że nowa strzelanka zaliczyła słodko-gorzki debiut. Co prawda na Steamie zdołała w szczycie przyciągnąć prawie 100 tys. graczy, jednak w sekcji recenzji została całkowicie storpedowana krytycznymi opiniami.
Do Highguard zdążyła dokleić się łatka gry, która podzieli los Concorda, jednej z największych gamingowych wpadek Sony w historii. I to bolesnych wpadek, bowiem kosztujących dziesiątki milionów dolarów. Czy aż tak brutalny los spodka najnowsze dzieło Wildlight?
Twórcy Highguard już zwalniają pracowników. Zapadły pierwsze decyzje
Ciężko wyrokować, ale produkcja już teraz mierzy się z olbrzymim kryzysem. Pomimo wdrożenia nowego trybu i zawartości w ramach drugiego sezonu, liczba graczy nie powala na łopatki. W peaku Highguard gromadzi na Steamie zaledwie pare tysięcy graczy.
Wildlight już podjęło pierwsze drastyczne kroki. Studio za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazało przykrą informację o zwolnieniu grupy swoich deweloperów. Jedna ze zwolnionych osób dodała jednak, że z pracą w Wildlight pożegało się... większość osób. Sam Geoff Keighley potwierdził, że redukcja dotknęła większość zespołu - i to zaledwie 16 dni po debiucie gry.
Te przykre wieści nie do końca korelują z obietnicami producentów, którzy w przeszłości wypowiadali się w taki sposób: "Niezależnie od tego, czy zagra w nią tysiąc osób, czy sto milionów, to nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to, żeby gra była kochana przez tych, którzy w nią zagrali".
Wildlight potwierdziło jednak, że określona grupa deweloperów nadal pozostanie w studiu i będzie kontynuować jej rozwój. "Jesteśmy też wdzięczni graczom, którzy dali szansę tej grze, oraz tym, którzy nadal są częścią naszej społeczności" - czytamy.











