Kilka dni temu GameStop złożył gotową ofertę wykupu eBay. Rzeczona transakcja bazować miała na przejęciu za połowę akcji i połowę gotówki. Propozycja opiewała na kwotę 125 dolarów / akcję. Szefem podmiotu pozostałby sternik GameStop, czyli sam, Ryan Cohen. Amerykańska sieć sklepów detalicznych z grami i elektroniką przedstawiła gotowe rozwiązania poprawy płynności i efektywności finansowej po potencjalnym przejęciu.
Wiemy jednak, że oferta na grube miliardy nie zostanie zmaterializowana. Przez ostatnie dni analitycy biznesowi głowili się nad sensem tejże propozycji. GameStop wyceniany jest na ok. 10,5 miliardów dolarów, a eBay jest prawie pięciokrotnie droższym podmiotem. Kartą przetargową GameStopu i całej transakcji miała być dostępność 1600 placówek w USA, które stanowiłyby również bazę dla eBay.

Ten drugi gigant jednoznacznie odrzucił jednak ofertę wykupu. "Doszliśmy do wniosku, że wasza propozycja nie jest ani wiarygodna, ani atrakcyjna. Zarząd eBay jest przekonany, że firma pod obecnym kierownictwem jest dobrze przygotowana do dalszego stymulowania zrównoważonego wzrostu" - przyznał w komunikacie szef eBay, Paul Pressler.
Inwestorzy na te wieści zareagowali błyskawicznie. Po odrzuceniu oferty ceny akcji GameStopu spadły na giełdzie o ok. 4%. Wyraz buntu dał Michael Burry, amerykański biznesmen i menedżer, który postanowił sprzedać swoje udziały w firmie. To efekt niezadowolenia i odpowiedź na kontrowersyjne ruchy prezesa GameStopu.

Coraz więcej osób jest zdania, że oferta przejęcia wyglądała jak klasyczne 'gruszki na wierzbie' i obietnice bez pokrycia. W wywiadzie telewizyjnym prezes GameStop, Ryan Cohen nie potrafił znaleźć klarownej odpowiedzi w jaki sposób chce sfinansować zakup eBay i opłacić czterokrotnie większy podmiot od swojego.










