Gdyby pierwotne plany twórców z BlackMill Games udało się zmaterializować to pierwszoosobowa strzelanka Gallipoli osadzona na froncie bliskowschodnim I wojny światowej rozpalałaby graczy od dwóch miesięcy. To właśnie 21 maja miał na rynek trafić ten tytuł.
Tuż przed premierą deweloperzy takich wymagających sieciowych shooterów wojennych jak Tannenberg, Verdun czy Isonzo, przekazali smutne wieści. Z uwagi na szereg napotykanych na drodze problemów zdecydowali się na przesunięcie daty debiutu swojej strzelanki Gallipoli. Jednocześnie wyrazili wiarę, że ich projekt uda się wydać na pecetach i konsolach jeszcze w okresie wakacji.
Teraz poznaliśmy kluczową datę dla tej realistycznej strzelanki. Gallipoli ma nadejść w pełnej krasie już 20 sierpnia. Dodatkowy czas pozwolił mistrzom pierwszowojennych FPS-ów na dopieszczenie systemu poruszania się, przeprojektowania mechanizmów rozgrywki drużynowej, która w nowym formacie ma kłaść większy nacisk na koordynację oddziałów.
Pod lupę deweloperów trafił również szeroko pojęty dźwięk i animacje. Popracowano nad systemem audio, efektami wizualnymi i szczegółami środowiskowymi tak, by oddać w ręce graczy piekło osmańskiego frontu z maksymalną dozą immersji. "Eksplozje wzbijają piasek i pył, które unoszą się w powietrzu i powoli rozpraszają. To coś więcej niż tylko uciążliwość - te chmury pyłu mogą posłużyć jako osłona podczas bezczelnego ataku lub taktycznego odwrotu" - piszą twórcy.
BlackMill Games będzie jednak musiało konkurować z Hell Let Loose: Vietnam. Realistyczna sieciowa strzelanka umiejscowiona z akcją w okresie drugiej wojny indochińskiej pojawi się na rynku tydzień przed Gallipoli - dokładnie 13 sierpnia tego roku.











