Od kilku miesięcy Nikita Buyanov, główny producent Ecape from Tarkov i założyciel Battlestate Games podsyca apetyty wokół kolejnego projektu. Początkowo intrygujące wstawki z szyframi prowadziły do strony internetowej COR3, na której umieszczono grafikę bunkra oraz zegar odliczający czas.
Kiedy wybił 1 luty 2026 roku ujawniono krótki zwiastun z żołnierzem w roli głównej umiejscowiony wśród ruiny budynków i mostów. Teraz oficjalnie już zapowiedziano nową grę Fragmentary Order. Aż siedmiominutowy klip zdradza, czego możemy spodziewać się po tym tytule.
Gra wpisze się w definicje hardkorowej sieciowej strzelanki Sci-Fi nastawionej na taktykę, symulację, ryzyko, survival i eksplorację. Sam opis budzi ogrom skojarzeń z Escape from Tarkov z jednym wyjątkiem: tematyką i konwencją produkcji, która przeniesiona została do odległej przyszłości.
Akcja przeniesie nas do 2251 roku, a fabuła skupi się na potężnej organizacji Core, która uratowała ludzkość przed upadkiem i odprowadziła do zjednoczenia rozpadającego się świata pod rządami jednego systemu technologicznego oraz ekonomicznego. "W ciągu kolejnych stuleci Core wprowadził ludzkość w nową erę: kolonizację Układu Słonecznego, zaawansowaną biotechnologię i stworzenie CORIE - globalnej struktury, w której wszystko, łącznie z wojną, jest zorganizowane, monetyzowane i kontrolowane" - czytamy.
Fragmentary Order, podobnie jak Tarkov, odda w ręce graczy spore pokłady realizmu i immersyjnej rozgrywki. Gameplay bazować będzie na infiltracjach różnych stref, zabezpieczaniu celów i zasobów. Sukces każdej z misji obwieścić będzie można tylko wtedy, gdy uda się dotrzeć bez szwanku w wyznaczone miejsce, czyli punkt ekstrakcji.
W nowej strzelance od Battlestate spodziewać możemy się kompleksowych mechanik konfiguracji broni, mechanik craftingu, obecności pojazdów i maszyn oraz palety futurystycznych broni. Realizm należy więc rozumieć przez podejście i gatunek rodem z kanonu 'hardcore shooter', a nie samej tematyki, która odmienna jest od brutalnego symulatora żołnierza, czyli Tarkova.










