Road to Vostok to projekt rozwijany od kilku ładnych lat. Czuwa nad nim tylko jeden deweloper. Leinonen jest weteranem fińskiej armii zamieszkałym tuż przy granicy z Rosją. Od samego początku twórca miał ambitny zamysł stworzenia niezwykle wymagającej strzelanki opartej na mechanikach survivalu i permanentnej śmierci.
Nic dziwnego, że do Vostok od miesięcy przylgnęła łatka "fińskiego STALKER-a" czy też "fińskiego Escape from Tarkov". Wszystko ze względu na immersyjne podejście do rozgrywki, konwencję postapokaliptyczną, klimat oddający ducha przygranicznej strefy między Finlandią a Rosją oraz ogrom zbieżnych mechanik z powyższymi tytułami.
Road to Vostok odróżnia od Tarkova jedna rzecz: gra oferuje jedynie tryb single-player. Obie gry możemy jednak sklasyfikować do kanonu hardkorowych symulatorów, które co rusz rzucają graczom kłody pod nogi. W Vostok ciekawym elementem jest system permanentnej śmierci. Kiedy nasz żołnierz polegnie w Strefie Granicznej i Strefie 05 - zabawę zaczynamy od samego początku.
Jak na grę z zerowym budżetem marketingowym, premiera okazała się ogromnym sukcesem i zabezpieczyła cały harmonogram prac nad Road to Vostok
Cena sukcesu jest jednak całkiem duża. Solowy deweloper przyznał, że otrzymał około 11 tys. wiadomości na swoją skrzynkę e-mail. Dodał, że nie jest w stanie zapoznać się ze wszystkimi nadsyłanymi wiadomościami ze strony graczy. Nie wyklucza jednak, że w przyszłym miesiącu zatrudni dodatkowe osoby do pomocy w rozwoju swojego tytułu.
Jednocześnie Leinonen przekazał fanom ważne wieści. Twórca z Finlandii potrzebuje kilka dni wytchnienia po ostatnich tygodniach mozolnej pracy pod presją i nadwyrężeniem kondycji psychicznej. Wkrótce zamierza powrócić i skupić się przede wszystkim nad naniesieniem poprawek w różnych elementach Road to Vostok.











