W skrócie
- FC Barcelona i Atletico Madryt zmierzą się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, a eksperci wskazują Barcelonę jako faworyta.
- Robert Lewandowski zdobył zwycięską bramkę w ostatnim meczu ligowym tych drużyn, strzelając gola barkiem.
- Symulacja meczu przeprowadzona w grze EA Sports FC 26 przez kanał Throneful zakończyła się wynikiem 3:0 dla Barcelony.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Hiszpański klasyk w środę rozgrzeje fanów futbolu
W środę rozegrane zostaną dwa kolejne ćwierćfinałowe mecze w ramach piłkarskiej Ligi Mistrzów. Francuskie PSG podejmie na własnym stadionie Liverpool FC, a FC Barcelona będzie gościła na Camp Nou Atletico Madryt. W tym hiszpańskim klasyku trudno wskazać jednoznacznego faworyta, choć eksperci uważają, że są nimi piłkarze "Dumy Katalonii". Wskazuje na to chociażby pozycja obu klubów ligowej tabeli czy ostatni mecz pomiędzy tymi klubami.Odbył się on… w ubiegły weekend.
Los tak sprawił, że "Blaugrana" zagrała raptem kilka dni temu z Atletico Madryt i to gracze z Katalonii okazali się lepsi, wygrywając 2:1. Decydującego o zwycięstwie gola zdobył Robert Lewandowski i nie było to zwyczajne trafienie kapitana reprezentacji Polski. Otóż "Lewy" zdobył tego gola... barkiem, co nawet tak znakomitemu strzelcowi zdarza się niezwykle rzadko. Teraz Atletico po przegranej ligowej potyczce będzie pałało żądzą rewanżu. Przed meczem w Lidze Mistrzów na YouTube pojawiła się symulacja starcia. Kto według wirtualnej potyczki okaże się zwycięzcą?
Wirtualne starcie dwóch hiszpańskich potęg
Wirtualne starcie rozegrane zostało w EA Sports FC 26 - najpopularniejszej grze wideo o tematyce piłkarskiej. Za przygotowanie i publikację odpowiada kanał Throneful mający niemal 2,5 miliona subskrybentów. Na wirtualnym boisku od pierwszych było dużo akcji podbramkowych z obu stron. Jednak pierwsza worek z bramkami otworzyła FC Barcelona. Już w 5. minucie gry brazylijski skrzydłowy Raphinha wykonał fantastyczny rajd boczną strefą boiska i samodzielnie pokonał bramkarza Atletico. Gol na początku spotkania napędził "Dumę Katalonii". Po upływie 25 minut na tablicy wyników było już 2:0, a autorem trafienia został Fermin Lopez.
Tak szybkie dwa gole dla podopiecznych Hansiego Flicka napawały optymizmem fanów Katalończyków. Taki też wynik utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron padła już tylko jedna bramka. Jej autorem był holenderski środkowy pomocnik Frenkie de Jong. Rozgrytwający FC Barcelony popędził z piłką przez środek boiska i mocnym, precyzyjnym uderzeniem z dystansu nie dał żadnych szans legendarnemu Słoweńcowi Janowi Oblakowi. Wynik 3:0 dla Barcelony zapewne dałby dużo spokoju przed rewanżem w stolicy Hiszpanii. Jednak czy taki wynik sprawdzi się w rzeczywistości? Przekonamy się o tym w środowy późny wieczór.











