Piraci prześcigają się w udostępnianiu swoim klientom zhakowanych wersji konsoli Nintendo Switch. Taki proceder trwa już od wielu lat, niestety ze sporą skutecznością. W ostatnim czasie coraz częściej usłyszeć można o głośnych przypadkach, kiedy to producenci z Japonii wkraczają na sądową ścieżkę z podmiotami świadczącymi nielegalne usługi związane z dostarczaniem pirackich gier czy też przerobionych do niecnych celów konsol.
Kilka procesów wytoczonych przez Nintendo odbiło się w branży gamingowej szerokim echem, jednak nawet tak drastyczne środki nie odstraszyły niektórych. Do tej pory prężnie w internetowym ekosystemie działała jeden z największych pirackich serwisów, na którym można było pobierać nielegalne ROM-y do konsoli Switch. Adresu tego portalu nie będziemy przytaczać, ale do dzisiaj korzystały z niego przynajmniej dziesiątki tysięcy użytkowników handhelda.
Wszystko jednak wskazuje na to, że pirackie eldorado właśnie się zakończyło, a domena witryny została przejęta przez Federalne Biuro Śledcze. Skoro do akcji wkroczyła instytucja rządowa Stanów Zjednoczonych, to sprawa musi być naprawdę poważna. Przejście na stronę wita nas dużą grafiką z napisem:

Warto wspomnieć, że omawiany serwis w maju tego roku trafił na celownik urzędników Unii Europejskiej, którzy skrzętnie monitorują pirackie treści w Internecie. Wygląda na to, że Nintendo na poważnie wzięło się za temat piratów. Od momentu gdy oryginalny Switch został po raz pierwszy złamany, przez kilka ładnych lat piraci mieli się naprawdę świetnie, czerpiąc lukratywne zyski ze swoich niechlubnych działań. Powoli wkraczamy w erę zmierzchu piractwa - przynajmniej z udziałem konsol od Nintendo.










