Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem licznych przeróżnych pokazów i wydarzeń w branży elektronicznej. Mocnym akcentem rozpoczęło State of Play od PlayStation, by atmosfera jeszcze mocniej podgrzana została na Summer Game Fest 2026 prowadzonym przez Geoffa Keighleya. Swój panel przygotował także Microsoft z Xbox Games Showcase.
Można powiedzieć, że cykl eventów zwieńczyło Nintendo Direct, które odbyło się wczoraj popołudniu za pośrednictwem transmisji internetowej. Zapowiedziano kilka głośnych perełek na czele z remake'iem The Legend of Zelda: Ocarina of Time. Podsycono też atmosferę wokół zbliżającej się premiery ekskluzywnej gry na Nintendo Switch 2 - The Duskbloods.
Wydarzenie trwało ok. godzinę i z pozoru obfitowało w sporo atrakcji. Najwyraźniej jednak pokaz nie do końca spełnił oczekiwania rynku i inwestorów. Ceny akcji Nintendo spadły dzień później o blisko 7%, co wyraźnie koreluje konferencją Direct. Aktualna cena akcji hegemona z Kraju Kwitnącej Wiśni wyceniana jest na 7125 jenów japońskich.
Nintendo znalazło się w niemałym potrzasku. Niedawno producent konsol i gier wideo obiecał solidną dostawę nowości i świeżych tytułów, by zrekompensować graczom podwyżki cenowe Nintendo Switcha 2. Po decyzji o rzeczonych podwyżkach korporacja zaliczyła jeszcze większe tąpnięcie kursów niż po pokazie Direct… Mowa o spadku na poziomie 12%.
Inwestorzy mają obawy co do ogłoszonych wczoraj nowości i jakości takiej formy rekompensaty w obliczu drożyzny sprzętowej. Przypomnijmy, że ekspansja AI napędza ogromne wzrosty cen podzespołów komputerowych i konsolowych - głównie kości pamięci RAM i dysków SSD. Ta dodatkowa niepewność buduje wśród akcjonariuszy aurę braku stabilności w świecie gier wideo. Nintendo bardzo mocno na tym obrywa.











