Co prawda nadchodzące rozszerzenie Orobyss będzie darmowe, ale ktoś w Eleventh Hour Games albo w Kraftonie wpadł na inny pomysł. Gracze będą musieli zapłacić za dostęp do nowej klasy - pierwszej z co najmniej kilku, jakie mają niedługo pojawić się w grze. Ta zapowiedź sprawiła, że gracze zapłonęli z oburzenia.
Gdy Last Epoch pojawił się po raz pierwszy, jako projekt na Kickstarterze, twórcy obiecali bowiem, że jedyna forma mikrotransakcji za realne pieniądze, jaka znajdzie się w grze to przedmioty stricte kosmetyczne oraz, że jedyny prawdziwy koszt gry będzie jednorazowy i sprawi, że każdy będzie miał dokładnie to samo co inni. Nic więc dziwnego, że po ogłoszeniu nowych planów średnia ocen na Steam nagle spadła z "bardzo pozytywnej" do "mieszanej" - zaledwie 42% recenzji na platformie Valve jest teraz pozytywnych.
Oprócz oburzenia faktem konieczności uiszczenia opłaty za dostęp do nowej klasy gracze są wściekli z jeszcze jednego powodu. Boją się, że nowe klasy nie będą odpowiednio zbalansowane i zdominują rozgrywkę.
Poza tym, grę nadal trapi mnóstwo błędów, które jak do tej pory nie zostały naprawione - choćby to, że podpowiedzi wyświetlane na ekranie często nie mówią prawdy, albo to, że zaklęcia i punkty pasywnych umiejętności w już dostępnych klasach nie działają tak jak powinny. Niektórzy skarżą się też, że kampania singlowa jest "niedokończona" i pozostawia po sobie niesmak. Gracze są tak sfrustrowani tym, co dzieje się wokół gry, że wprost sugerują innym by odpuścili sobie ten tytuł, a zamiast niego wybrali na przykład Path of Exile.










