Dziwnym zrządzeniem losu ten ostatni ma na imię C4SH, co ironicznie pasuje do całego DLC, którego cena wywołała potężne oburzenie całej społeczności fanów. Na subreddicie gry pojawił się bowiem wpis, według którego cena dodatku to ok. 31 dolarów. Autor wpisu skomentował to: "Wygląda na to, że nie zagram w to DLC." W ślad za tym wpisem poszła lawina komentarzy od zirytowanych graczy, którzy określają cenę mianem "obrzydliwej" i twierdzą, że wstrzymają się z zakupem aż spadnie.
"Będąc uczciwym, wygląda na to, że kończę z Borderlands jako całością" - brzmi jeden z komentarzy. Inny mówi: "Kupiłem edycję Super Deluxe i dostałem za darmo kamiennego demona. A teraz mam zapłacić za DLC i C4SH'a."
Co gorsza, ci, którzy jednak zdecydowali się na zakup twierdzą, że DLC nie oferuje zbyt wiele zabawy. "Skończyłem główną fabułę w 2,5 godziny, a wcale się nie spieszyłem." W dodatku tylko jedna misja jest ponoć warta zapamiętania. Niezbyt kusząca perspektywa jeśli mówimy o najdroższym DLC jakie do tej pory pojawiło się dla Borderlands. Jednym z wyjaśnień tak wysokiej ceny jest zapewne połączenie udostępnionych w nim - zawartości dla samego DLC (misje, bronie, przedmioty) oraz vault huntera. Nigdy wcześniej takie połączenie nie miało miejsca - DLC i postacie były sprzedawane osobno.
To jednak nadal dość mocny finansowy cios w fanów marki, skoro do tej pory dodatki były wyceniane na około 15 dolarów. 31 dolarów to w końcu cena, za którą można kupić dwie gry niezależne, a jeśli dodamy 10 dolarów to mamy cenę całego Borderlands 4. Poza tym, jeśli głosy o długości fabuły są prawdziwe, to nowy dodatek nawet się nie zbliża do standardów wyznaczonych przez Gearbox wcześniej wydawanymi DLC. Tym bardziej, że firma potwierdziła, że "czwórka" dostanie zaledwie dwa dodatki, zamiast standardowo wypuszczanych czterech. Trudno się w takiej sytuacji dziwić, że gracze są wściekli.










