Bethesda osiągnęła na pewno niemały sukces, przywracając niemalże z martwych Fallouta 76. Live-service w jednym z największych gamingowych uniwersów skończy w tym roku 8 lat. W 2018 roku wiele osób spodziewałoby się jednak, że gra nie przeżyje dłużej niż parę lat. Fallout 76 był pełen błędów, wydajność stała na bardzo niskim poziomie, a kiedy sklep z przedmiotami kosmetycznymi zaczął oferować rozwiązania pay-to-win, wydawało się, że gorzej być nie może.
Fallout 76 nie należy do najpopularniejszych gier live-service na rynku, ale na samym Steamie utrzymuje stabilną liczbą aktywnych graczy, która od czasu premiery serialu Amazonu znacząco urosła. Bethesda ewidentnie próbuje wykorzystać ogromny sukces Fallouta i przedstawić 76 jako sposób na wejście w to rozległe uniwersum. Nic dziwnego, skoro poprzednia, pełnoprawna odsłona serii ma ponad 10 lat, mocno się zestarzała i może być zbyt wysoką barierą wejścia dla nowicjuszy.
Kolejnym krokiem w kierunku przyciągania do Fallouta 76 fanów serialu jest zestaw przedmiotów kosmetycznych Mojave, którego głównym bohaterem jest bardzo charakterystyczny pancerz:
W skład nowego zestawu wchodzą:
- Malowanie strażnika na PW
- Flaga RNK
- Neonowy znak New Vegas
- Ad Victoriam (supermłot)
- Strój legata legionu
- Przedrostek tytułu gracza "Advictoriam"
- Przedrostek i przyrostek "Trybun"
Jest tylko jeden haczyk - zestaw Mojave kosztuje niecałe 30 dolarów (134 zł na Steamie), co wzbudziło niemałe kontrowersje wśród fanów Fallouta 76. W pierwszej kolejności uderza po prostu cena. Później fakt, że Bethesda nie zdecydowała się na żadne zniżki dla posiadaczy premium subskrypcji albo możliwość zakupu zestawu za walutę Fallouta 76 - Atomy. Jedyna możliwość to wyłożenie prawdziwych pieniędzy na stół i odblokowanie zawartości. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że grę można aktualnie kupić za niecałe 35 złotych, niektórzy nie będą mieli problemu, żeby wydać dodatkowe pieniądze na kosmetyczne gadżety.











