Debiut Europy Universalis 5 przypadł na sam początek listopada minionego roku. Strategia względnie pozytywnie przyjęta została przez graczy i doceniona w większości pochlebnymi ocenami. Mówimy jednak o rynku globalnym. Sytuacja zgoła odmiennie prezentowała się dla polskiej społeczności.
Od samego początku EU 5 rozgniewała rodzimych graczy fatalną jakością tłumaczenia j. polskiego, który gubił polskie słowa i znaki interpunkcyjne, a według wielu - sprawiał wrażenie, jakby został przepuszczony przez darmowy internetowy tłumacz bez żadnego wysiłku człowieka.
Co więcej, Paradox Interactive wyznaczył horrendalnie wysoką cenę za swój tytuł. Polacy musieli aż do wczoraj płacić 274,99 zł, czyli praktycznie najwięcej, biorąc pod uwagę inne kraje. Cena za tę grę w Polsce była wyższa niż w Wielkiej Brytanii, USA, Australii, Szwajcarii czy Norwegii.
Korekcja ceny w EU 5. Paradox wsłuchał się w apele
Presja społeczności graczy okazała się skuteczna. Studio ze Szwecji postanowiło wziąć pod uwagę gromkie apele i prośby fanów. Nastąpiła korekcja ceny w złotówkach, a w zasadzie proces wyrównania do waluty euro. 274,99 zł to już historia. Teraz za strategię Paradoxu zapłacimy 250,99 zł. I tak znajdujemy się w czubie najdroższych krajów, ale jest to już jakiś promyk nadziei i zalążek do poprawy sytuacji polskich graczy na Steamie.
Przypomnijmy, że Steam korzysta ze starych przeliczników kursów walut. Problem ten powraca niczym bumerang co każdą dużą gamingową premierę. Jeśli producent korzysta z automatycznych przeliczników platformy od Valve to zwykle na tym zabiegu obrywamy my - gracze. Dopiero gdy twórcy zdecydują się na ręczną korekcję ceny, ta potrafi wyglądać korzystniej dla użytkowników z Kraju nad Wisłą.
W ostatnich miesiącach polskie redakcje z branży gier i społeczność graczy robi wiele, by rządzący, krótko mówiąc, wzięli się za ten palący problem i pomogli zaprowadzić odrobinę sprawiedliwości.











