Jeśli spojrzycie na zwiastun Escape from Duckov i skonfrontujecie sobie taki model rozgrywki z kultowym Escape from Tarkov, to zapewne na Waszych ustach pojawi się niemała konsternacja połączona z uśmiechem od ucha do ucha. Nic dziwnego, zważając na fakt, co swoim graczom chcą zaoferować producenci z Team Soda.
W Escape from Duckov przejmiemy stery na uroczym ptakiem. Cała urokliwość zakończy się w momencie, gdy podczas eksploracji różnych map i szukania łupów dojdzie do pierwszej intensywnej strzelaniny z napotkanymi wrogami. A to ma stanowić sól tej produkcji.
Duckov wpisuje się w kanony top-down shootera będącego hybrydą strzelanki ekstrakcyjnej. W praktyce więc pojawiamy się na mapie z konkretnym uzbrojeniem, eksplorujemy jej rozmaite zakątki, budynki, magazyny i opuszczone hangary, zbieramy kosztowności i pacyfikujemy rywali. Nadrzędny cel jest jeden: obładowani drogimi przedmiotami w ekwipunku musimy dotrzeć do finalnego punktu wyjścia, czyli punktu ekstrakcyjnego.
Escape from Duckov pozwoli na interakcję z postaciami niezależnymi czy urozmaicenie arsenału broni dzięki implementacji do nich przeróżnych dodatków. W grze będziemy mogli też budować własne bazy dla kaczek, więc element survivalu i rasowej RPG-owej zabawy również jest gwarantowany.

Abstrahując już od komicznej konwencji gry, mocno odbiegającej od oryginalnego morderczego i momentami bezwzględnego EfT, to cały model strzelanki z kaczkami roli głównej oparty zostanie o zabawę single-player. W grze będzie można wybrać poziom trudności, a do uniwersum Duckova wprowadzi kompleksowy zapowiedziany przez twórców samouczek.
O tym, że wyraźny naśladowca Tarkova poradzi sobie na rynku i spełni oczekiwania graczy, dowiemy się już za kilka tygodni. Gra wyceniona zostanie na 17,99 dolarów. Przez dwa tygodnie od premiery dostępna będzie zniżka na poziomie 12% - dzięki niej tytuł zakupimy za 15,83 dolarów.










