Nie warto oszukiwać w Fortnite. Nie warto też sięgać po nielegalne działania - producenci Fortnite raz jeszcze bardzo konkretnymi środkami próbują przekonać, a raczej zniechęcić graczy do jakichkolwiek nieetycznych zagrań. Firma podjęła właśnie prawne kroki przeciwko dwóm osobom, które łamały jej wewnętrzne zasady.
Oczywiście chodzi o cieszącą się dużą popularnością grę Fortnite. Jedna z osób miała sprzedawać i sama korzystać z nielegalnego oprogramowania, natomiast drugi gracz przeprowadzał intencjonalne cyberataki DDoS, których ofiarami byli twórcy treści transmitujący rozgrywkę na żywo.
Obaj winowajcy doścignięci zostali przez sprawiedliwość. Epic Games zmusiło graczy do zaprzestania takowych działań oraz wystosowania przeprosin za pośrednictwem oficjalnych kanałów. "Żałuję swoich czynów i nie będę już brał udziału w żadnym ataku DDoS" - napisał jeden z oskarżonych. "Jeśli ponownie będę sprzedawał lub rozpowszechniał cheaty, grozi mi postępowanie prawne" - przekazał w komunikacie drugi gracz. Jego przeprosiny odbiły się szerokim echem i dotarły do ponad 1,5 mln użytkowników serwisu X.
Takie upokarzające praktyki ze strony Epic Games mogą skutecznie zniechęcić osoby silące się o nieczyste zagrywki. To jednak nie pierwszyzna. Jakiś czas temu producenci Fortnite'a permanentnie zbanowali gracza o pseudonimie "RepulseGod", który w niedozwolony sposób zakwalifikował się do finałów prestiżowych rozgrywek Fornite Championship Series.
Przedsiębiorstwo udowodniło mu, że wraz z kolegą dzielił swoje konto. Wybryk poskutkował permanentną banicją z jakichkolwiek zawodów, a co więcej oskarżony został zmuszony do wypłacenia odszkodowania z własnych środków, które to przekazane zostały kolejno przez Epic na cele charytatywne.
Jeszcze inny przypadek z czerwca tego roku również skończył się w bardzo przykry sposób dla jednego oszusta, który korzystał z oprogramowania cheaterskiego podczas turnieju FNCS. Skazany musiał zapłacić aż 175 tys. dolarów rekompensaty.










