Koniec nudnych zadań
Laura Miele jest szefową rozwoju w Electronic Arts. Podczas panelu Game Business Live w ramach Summer Game Fest dziennikarz Christopher Dring zapytał ją o bezpośredni wpływ nowych technologii na czas powstawania gier. Miele przyznała, że widzi w tym obszarze ogromny potencjał i spodziewa się znacznego skrócenia cyklów produkcyjnych w wybranych działach firmy.
Electronic Arts stara się ułatwiać pracę kilkunastu tysiącom swoich deweloperów. "Zawsze chciałam pomóc naszym twórcom i być dla nich bohaterką, ułatwiając im tworzenie przełomowych projektów" - powiedziała Miele. Jak dodała, sztuczna inteligencja świetnie sprawdza się w usprawnianiu wewnętrznych narzędzi i codziennej pracy zespołów.
Według niej technologia skutecznie eliminuje najnudniejsze obowiązki. Dzięki temu pracownicy mogą znacznie szybciej tworzyć grywalne prototypy i łatwiej dochodzić do porozumienia w skomplikowanych kwestiach artystycznych. A to przekłada się na wzrost kreatywności we wszystkich studiach należących do Electronic Arts.
Obawy wewnątrz firmy
Zachwyt kierownictwa nie idzie w parze z nastrojami pracowników. Z październikowych przecieków wynika, że Electronic Arts od dłuższego czasu mocno naciska na wykorzystanie sztucznej inteligencji na każdym możliwym szczeblu. Narzędzia te mają pomagać nie tylko w pisaniu kodu czy tworzeniu grafik koncepcyjnych. Z algorytmów rzekomo korzysta się nawet przy delikatnych zadaniach menedżerskich, takich jak planowanie trudnych rozmów o zarobkach i awansach.
Dyrektor generalny Electronic Arts Andrew Wilson zaznaczał w przeszłości, że innowacje są fundamentem biznesu firmy. "Elektronicy" prowadzą obecnie ponad sto niezależnych projektów związanych ze sztuczną inteligencją. Taki odgórny nacisk ze strony zarządu budzi jednak spory niepokój wśród pracowników, którzy martwią się o przyszłość całej branży.
Część twórców po prostu boi się o swoje posady, zwłaszcza gdy muszą uczyć nowe algorytmy na podstawie wyników własnej pracy. Pracownicy narzekają też na niedoskonałości wewnętrznych systemów, takich jak firmowy chatbot ReefGPT. Program generuje ponoć poważne błędy w kodzie i halucynacje, które programiści muszą potem ręcznie wyłapywać i naprawiać.
Branża idzie w jednym kierunku
Electronic Arts nie jest jedynym dużym wydawcą inwestującym w podobne rozwiązania. PlayStation zapowiedziało niedawno ambitny plan zwiększenia produktywności w swoich zespołach dzięki zaawansowanym algorytmom.
Capcom widzi już pierwsze pozytywne efekty wdrożenia tych systemów u siebie. Rozwój potężnych centrów danych napędzających te procesy wpływa zresztą na cały sprzętowy rynek, windując ceny pamięci RAM oraz dysków twardych.
Do tego dochodzi Epic Games, które oficjalnie potwierdziło, że silnik Unreal Engine 6 otrzyma potężne wsparcie dla sztucznej inteligencji. Szef firmy Tim Sweeney przekonuje, że oprogramowanie tego typu weźmie ostatecznie udział w tworzeniu niemal każdej przyszłej gry. Sweeney krytykował nawet wymogi platformy Steam, która nakazuje deweloperom jasne oznaczanie produkcji wykorzystujących generatywne zasoby.
Tylko podczas ostatniego festiwalu wersji demonstracyjnych na Steamie ponad tysiąc różnych gier miało adnotację o użyciu sztucznej inteligencji. Masowe wdrażanie nowych technologii do procesu produkcji wciąż budzi opór części twórców, ale najwięksi rynkowi gracze raczej nie zatrzymają się już w rozwoju AI w różnych obszarach swojej działalności.
Czy wiesz, że...
Były szef działu sztucznej inteligencji w firmie Take-Two otwarcie krytykuje obecny entuzjazm wokół modeli generatywnych. Dr Luke Dicken uważa, że nadużywanie tych niedoskonałych narzędzi przez wielkie korporacje poważnie psuje wizerunek całej gałęzi nauki.











