Pierwszy z negatywnymi informacjami wychylił się Felix Sanchez, redaktor Nintendo Life, który miał okazję do testowania Elden Ring Tarnished Edition na Switchu 2. Wg. niego jedynym plusem gry jest jej naprawdę wysokiej jakości oprawa wizualna. Reszta zapowiada… naprawdę dużą katastrofę.
Chodzi mianowicie o wydajność i płynność tego tytułu. W trybie przenośnym Elden Ring działać ma w 30 klatkach na sekundę, jednak w większości lokacji konsola absolutnie nie radzi sobie z jednym z największych hitów ostatnich lat. Praktycznie co rusz mają występować regularne spadki liczby klatek, co odbija się na komforcie zabawy i czerpania jakiejkolwiek przyjemności z tego tytułu.
Aż tak źle?
Doniesienia mówią o istnej tragedii. Sanchez relacjonuje, że FPS-y potrafiły spadać do wartości 20, a niekiedy nawet 15 klatek na sekundę w bardziej otwartych lokalizacjach, których przecież w Elden Ringu jest na pęczki. "To było jak granie w Ocarina of Time. 20 klatek na sekundę, czasami nawet 15 klatek na sekundę" - dowiadujemy się.
Dziennikarz Nintendo Life miał okazję zatapiać się w Elden Ringu na jednym ze stoisk podczas trwających targów Gamescom. Teraz przechodzimy do najciekawszych i również niepokojących wieści. Rzekomo wydawca gry, Bandai Namco, nie pozwalał graczom nagrywać gameplayu z Elden Ringa na Nintendo Switch 2. Sanchez przekonuje, że powód może być tylko jeden: wydawcy chcą zataić pewne fakty przed graczami.
Przypomnijmy, że Elden Ring wielkimi krokami zmierza na przenośnego Switcha 2. Produkcja ma zadebiutować na tym urządzeniu już za kilka miesięcy. W momencie premiery prócz podstawowej wersji otrzyma również bestsellerowy dodatek Shadow of the Erdtree.










