DOOM: The Dark Ages otworzyło całkiem nową erę kultowej serii. Tytuł stanowiący prequel hitowego DOOM-a oraz DOOM Eternal, zachwycił miliony odbiorców, więc wydanie pełnoprawnego rozszerzenia przez id Software wydawało się całkiem naturalnym krokiem. Tak się faktycznie stało, a DLC zatytułowane 'Revelations' zadebiutowało w ubiegłym miesiącu.
Choć rozszerzenie trafiło w gusta fanów, dokładnie tak jak podstawowa wersja gry (obie pozycje mają 87% pozytywnych recenzji na Steamie) to proces tworzenia tego dzieła bardzo mocno dał się we znaki deweloperom id Software. Głos w tej sprawie zabrał Andrew Willis, były już pracownik studia (na łamach Kiwi Talkz via Insider Gaming).
W id Software miało przez bardzo długi czas dochodzić do słynnego niechlubnego w branży gier wideo crunchu. "Było ciężko. Były dwa miesiące, w których pracowałem po co najmniej 12 godzin dziennie. Wiem, że w ciągu kilku dni dobijałem do 17 [godzin]. To była mordęga, a większość gry powstała w ciągu trzech, czterech miesięcy".
Willis podzielił się kolejnymi przykrymi wspomnieniami, zdradzając, że zdarzało mu się wstawać do pracy znacznie wcześniej niż zwykle, tylko po to, by oddać w ręce graczy jak najbardziej jakościowe dzieło. Deweloper dał do zrozumienia, że crunch mocno dotknął nie tylko jego, ale także innych współpracowników zajmujących się tym projektem.
Szczególnie brzemienne są te słowa: "Mieliśmy ludzi, którzy pracowali w Hollywood przez 20 lat, a w branży gier przez 10, i mówili, że to był najgorszy crunch, w jakim kiedykolwiek brali udział". Andrew Willis dodał, że nadmiar pracy podyktowany był również w dużej mierze coraz to kolejnymi funkcjami i elementami dodawanymi do dodatku na etapie tworzenia.
Wyznania byłego dewelopera id Software wywołały lawinę komentarzy w mediach społecznościowych, gdzie gracze z jednej strony chwalą jakość Revelations, z drugiej zaś głośno potępiają praktyki kierownictwa studia. Sprawa Andrew Willisa po raz kolejny otwiera bolesną debatę o systemowym problemie nadgodzin w branży gier wideo.











