Założenia gry są następujące: nagle budzimy się na pustej arenie i musimy odpierać kolejne fale ataków starożytnych duchów przy użyciu magicznych sztyletów. Cel jest prosty - przeżyć najdłużej jak to możliwe. Proste, ale niesamowicie wciągające.
Niektórzy porównywali grę do pierwszego Quake'a, tylko jeszcze bardziej uzależniającego. Do tego, Devil Daggers było po prostu fajną, minimalistyczną odskocznią od wielu ówczesnych FPSów, buchających hollywoodzkim rozmachem i poziomem skomplikowania mechanik. Podejrzewam, że ten aspekt grywalności DD nie zmienił się dziś ani o jotę.
Z okazji 10. urodzin Devil Daggers twórca Sorath ujawnił pewną ciekawostkę - zaledwie 1472 osobom udało się wytrwać w grze przez dłużej niż 500 sekund bez zgonu. Łącznie w tytuł ten zagrało 350 tysięcy osób, więc ci, którym udało się wytrwać tak "długo", mogą to sobie policzyć jako nie lada osiągnięcie.
Sorath potwierdził również oficjalnie, że pracuje nad drugą częścią gry:
Dziś jest dobry dzień, by ogłosić, że w pocie czoła pracujemy nad Devil Daggers II.
Oprócz Devil Daggers, Sorath wypuścił jeszcze jedną inną grę - Hyper Demon. Jest w pewien sposób podobna do DD, ale jej styl artystyczny pasuje bardziej gdzieś do zagubionej generacji pomiędzy pierwszym a drugim Quake'iem. Sama gra zaś wygląda jak psychodeliczny twór demosceny, z lekkimi tendencjami do wywoływania nudności, co jednak w żaden sposób nie odbiera jej aspektu grywalności i bycia po prostu bardzo interesującą produkcją. Gra doczekała się nawet darmowej wersji, w którą możecie zagrać z jednym znajomym - znaleźć ją możecie na Steam.











