W skrócie
- Twórcy kanału Moore’s Law is Dead sugerują, że Sony może wykorzystywać boty do obrony kontrowersyjnej decyzji o wycofaniu fizycznych nośników gier do 2028 roku.
- Analizowane konta broniące Sony wykazują cechy typowe dla botów, takie jak zdjęcia profilowe wygenerowane przez AI czy nagła aktywność na profilach nieużywanych od lat.
- Autorzy materiału wskazują na lekceważenie opinii graczy przez Sony, dodając, że stosowanie botów w celu legitymizacji działań firmy jest dla społeczności żenujące.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W przypadku popularnych platform social mediowych boty od ludzi można odróżnić na kilka sposobów - niemal puste profile, generyczne zdjęcia profilowe lub ich całkowity brak, publikacja treści na tylko jeden temat (zwykle taki, który "odpala" komentujących, tak zwany rage-bait). Oprócz tego - jak szybko odpisują lub komentują i czy posiadają znaczki informujące o posiadaniu konta "premium" (zweryfikowanego). Oczywiście nie są to gwaranty, że dane konto należy do bota, ale szanse rosną jeśli natrafimy na profil, który spełnia wszystkie te warunki.
Zdaniem twórców kanału Moore's Law is Dead, ktoś płaci kontom albo tworzy boty lub konta, które mają bronić lub legitymizować niedawną i bardzo kontrowersyjną decyzję Sony o wycofaniu się z wypuszczania gier z PlayStation na fizycznych nośnikach do 2028 roku. W najnowszym materiale na wspomnianym kanale omówionych zostało kilka przypadków, analizujących odpowiedzi jakie pojawiały się na kanałach social mediów Sony. Trudno było znaleźć głosy broniące ich decyzji, ale jednak nie było to tak całkiem niemożliwe. Konta, które reagowały broniąc Sony, wykazywały się zbliżonym do siebie zachowaniem, wskazującym na fakt, że są to de facto konta botów. Zdjęcia profilowe wygenerowane przez AI, losowe pisanie o zupełnie różnych rzeczach, jedne komentarze pisane w całkowicie poprawny sposób, a inne niechlujnie (u tych samych kont), a nawet konto, które rzekomo istniało od 6 lat, ale aktywne stało się dopiero miesiąc temu.
Boty i konta opłacane by pisać o określonej tematyce to nic nowego - polityka używa ich od dawna. Jednak biorąc pod uwagę, że Sony z uporem maniaka ignoruje reakcje społeczności graczy i odrzuca wszelką krytykę, korzystanie z takich praktyk - o ile się potwierdzi - jest kolejnym policzkiem wymierzonym ludziom, których powinno się najbardziej szanować. Jedno jest pewne - w ten sposób na pewno nie zdobędą niczyjej przychylności ani nie sprawią, że nagle gracze polubią się z cyfrowymi wydaniami i na skinienie palca porzucą kopie fizyczne. Cała ta sytuacja jest po prostu coraz bardziej żenująca i smutna.











