Rozszerzony pogląd nad Grand Theft Auto 6 pokazał nam wiele obliczy tej produkcji. W końcu możemy bez cienia przesady przyznać, że hit od Rockstara kryje przed graczami coraz mniej tajemnic. Twórcy silniejszy akcent postawią na rozwój relacji między dwójką bohaterów, którzy uwikłani będą w przestępczą działalność.
Potwierdzono, że mapa GTA 6 będzie dwukrotnie większa niż Los Santos z GTA 5 i aż trzykrotnie większa względem terenu oferowanego przez Red Dead Redemption 2. Sam Rockstar Games potwierdził też, że ich flagowe, najbardziej ambitne dzieło, zaoferuje 80 godzin zabawy i to bez podejścia do wątków pobocznych.
Niemal wszystkie części Grand Theft Auto obfitowały w srogą porcję czarnego humoru niekiedy balansującego na granicy dobrego smaku. Pikanteria ta odczuwalna była na każdym kroku, a Rockstar nie stronił od wysublimowanych żartów i jawnej szyderczości.

Rob Nelson, wiceszef studia Rockstar North, opowiedział w rozmowie z IGN nieco szerzej o aspektach żartów i satyry w GTA 6. Wiele osób w ostatnich miesiącach głowiło się nad tym, czy nadchodząca odsłona może zostać nieco przyblokowana przez wszędobylską poprawność polityczną.
Twórcy odejdą od schematu naśmiewania się z bieżących chwilowych trendów na rzecz tego co ponadczasowe. "My, ponieważ pracujemy nad tak długim cyklem rozwoju, nie możemy pochopnie podejmować decyzji, a zamiast tego ostrożnie dobierać podejście i decydować, co będzie bardziej ponadczasowe. Nie jesteśmy programem telewizyjnym emitowanym co tydzień lub co miesiąc. Musimy uważać, żeby to, co satyryzujemy, nie wydawało się w dziwny sposób przestarzałe" - wyjaśnia Nelson.
Przedstawiciel Rockstar dodaje, że kwestie polityczne czy memy mogą szybko się zestarzeć, więc studio w osobliwy sposób musi filtrować to, z czego faktycznie chce się pośmiać. Patrząc jednak na dwa zaprezentowane zwiastuny i rozszerzony gameplay opublikowany wczoraj widać, że Rockstar nie zamierza rezygnować z satyry i piętnowania przywar społeczności i kultury USA.











