Liczba aktywnych graczy Destiny 2
Temat drastycznie spadającej liczby graczy Destiny 2 poruszył ostatnio Paul Tassi na łamach Forbesa i jak sam słusznie zauważył, dla niektórych weteranów gry może być to wtórna treść, z której nie powinno się wyciągać żadnych istotnych wniosków. W końcu tylko Steam pozwala na jakiekolwiek śledzenie analizowanie trendów popularności gier. Informacje dotyczące PlayStation Network czy Xboxa są bardzo ograniczone i opieramy się zazwyczaj na achievementach albo danych udostępnionych przez deweloperów.
Z drugiej jednak strony, Steam to bardzo duża społeczność graczy i jeżeli jakieś trendy widoczne są na platformie Valve, podobnych możemy spodziewać się na innych platformach. Regularnie obserwujemy również, jak w innych produkcjach większe aktualizacje lub pozytywny sentyment przekłada się na popularność na Steamie. Najnowszym tego przykładem jest Overwatch, którego rekord graczy online z dnia na dzień wzrósł do ponad 160 tysięcy osób. Zaraz po ogromnej aktualizacji i ogłoszeniu pierwszego sezonu liczba aktywnych użytkowników poszybowała do góry i utrzymuje się na znacznie wyższym poziomie niż wcześniej, aż do dnia dzisiejszego.
Statystyki ze Steama warto więc traktować z przymrużeniem oka, ale nie powinny być one ignorowane.

Jak możecie zobaczyć na powyższym wykresie ze SteamDB, sytuacja Destiny 2 nie wygląda dobrze. The Final Shape, ostatni duży dodatek do Destiny 2, ujrzał światło dzienne 2 czerwca 2024 roku. Od tego czasu Bungie wdrożyło nowy model rozwoju swojej produkcji i na przestrzeni tego okresu straciło aż 97% graczy. W okolicach premiery The Final Shape rekord graczy online w Destiny 2 wyniósł ponad 314 tysięcy osób. Bungie udowodniło, że społeczność tego tytułu jest wciąż ogromna i są w stanie narobić tak dużego rozgłosu, że mało kto przejdzie obojętnie od promowanego wydarzenia.
Później Destiny 2 zaliczyło jednak spory spadek i rzadko udawało mu się przekroczyć nawet 100 tysięcy osób online. Teraz dotarliśmy do bardzo niepokojącego momentu - w momencie pisania tego artykułu zalogowanych do gry jest zaledwie 5 tysięcy osób, a rekord z ostatnich 24 godzin wynosi nieco ponad 10 tysięcy. W kontekście rozmiaru sukcesu Destiny 2, są to bardzo niewielkie liczby.
Gdyby problemów było mało, jest jeszcze kwestia niedawnych opóźnień. Po premierze The Final Shape Bungie zapewniło, że wsparcie Destiny 2 się nie zakończy i gra dalej będzie rozwijania, tylko w inny sposób. Oryginalnie na 3 marca planowana była premiera Shadow and Order, dużej aktualizacji z nową zawartością. Trzy miesiące później z kolei, w okolicach września, miała pojawić się z kolei następna ekspansja Shattered Cycle. Biorąc pod uwagę opóźnienie premiery Shadow and Order na 9 czerwca, wszystko to może ulec zmianie.
Destiny 2 a Marathon
Wokół Destiny 2 widać w rezultacie aktualnie więcej pytań niż odpowiedzi. Bungie na razie zdaje się nadrabiać zaległości i szykować następną, dużą aktualizację, ale trudno uwierzyć, aby miała ona rozwiązać największe problemy gry. Wątpliwości cały czas rosną.
Przede wszystkim, czy Bungie wyciągnie jakieś większe wnioski z tak dużych spadków liczby graczy? Portal był na pewno kontrowersyjną nowością, która miała prawdopodobnie więcej hejterów niż fanów. Nowy model rozwoju, większych aktualizacji co ok. 6 miesięcy, również zdaje się nie zdawać egzaminu, biorąc pod uwagę statystyki na Steamie i ogólny sentyment widoczny na mediach społecznościowych.
Po drugie, jak ma się do tego wszystkiego Marathon? Bungie jest świeżo po premierze swojej nowej produkcji live-service, która może nie jest hitem na miarę ARC Raiders, ale zyskała sobie sporo fanów. Studio rozwija więc aktualnie dwie gry online, wymagające częstych aktualizacji i regularnych nowości. Czy uda im się pogodzić te dwie produkcje? A może któraś gra będzie rozwijana kosztem drugiej?











