Marathon to kolejny przedstawiciel gatunku extraction shooter. Gatunku, który w ostatnim roku mocno nasycił się wieloma produkcjami. W dużej mierze w segmencie tym karty rozdaje Escape from Tarkov, ale od pewnego czasu także hitowe ARC Raiders, darmowe Arena Breakout Infinite, a także Gray Zone Warfare zwłaszcza po świeżej aktualizacji.
Choć każda z tych gier oferuje odmienne od siebie doświadczenia, konkurencja rośnie, a kolejnym tytułom… po prostu trudno jest konkurować. Marathon od Bungie miał być hitem. Fani czekali na tę produkcję bardzo długo. Gra zebrała bardzo ciepłe recenzje krytyków i społeczności graczy. W momencie szczytowym przyciągnęła na Steamie blisko 90 tys. użytkowników.
Niestety z tego pierwszego fenomenu nie pozostało już zbyt wiele, co dobitnie obrazują statystyki platformy od Valve. W minionym tygodniu Marathon nie był w stanie w dziennym peaku przebić granicy 15 tys. graczy. Zainteresowanie nadal świeżym tytułem zmalało na przestrzeni 60 dni o ponad 80% - taką prawdę głoszą suche cyferki.
Pod względem popularności Marathon zrównał się już z… dziewięcioletnią strzelanką Destiny 2. To nie stawia produkcji tegorocznego hitu w pozytywnym świetle. Inne statystyki są jeszcze bardziej przykre dla extraction shootera.
Szacuje się, że budżet gry wyniósł ponad 200 milionów dolarów. W miesiąc od premiery tytuł sprzedał się w liczbie 1,2 mln sztuk na konsolach i pecetach. Najciekawszy jest jednak inny fakt - aż 7 na 10 graczy Marathon gra za pośrednictwem Steama, więc konsolowi gracze stanowią o mniejszości.
To kolejny kamyczek do ogródka Bungie. Skoro popularność gry na Steamie poszybowała drastycznie w dół, a wiemy, że to ta platforma dominuje pod względem wielkości populacja, to nad grą jawią się ciemne chmury. Być może ratunkiem jest kolejny sezon Marathon, który ma trafić do gry już wkrótce. Zadba on o uczynienie strzelanki nieco bardziej przyjaznej dla początkujących.










