Obszerny wpis Nicole Clash pojawił się w mediach społecznościowych i błyskawicznie w niecałą dobę wygenerował olbrzymie zasięgi, docierając do milionów internautów. Z relacji specjalistki wynika, że w Riot Games zatrudniona była dokładnie trzy lata. Ostatnio jednak spotkała ją bardzo nieprzyjemna sytuacja.
Została zwolniona z firmy i nie nastąpiło to na skutek masowych redukcji, które odciskają mocne piętno na całej branży gier wideo. Zwolnienie było wycelowane tylko i wyłącznie w nią. Clash przygotowywała prezentację na temat Applied AI, rozwiązania które miało pomóc wyleczyć toksyczność społeczności m.in. w League of Legends i Valorant.
Rzeczona prezentacja zagościła następnie na stronie internetowej autorki. Wszystko było zabezpieczone hasłem w taki sposób, że nikt nie miał wstępu na tę witrynę. I to właśnie to miało być bezpośrednim powodem zwolnienia Nicole Clash. Osoby decyzyjne zarzuciły deweloperce złamanie zasad poufności. Sama zainteresowana uważa, że prezentacja bazująca na algorytmach sztucznej inteligencji, była tylko pretekstem do pozbycia się jej z firmy.
Co bardziej interesujące wysoko postawione osoby, w tym sam szef Riot Games i podlegli mu dyrektorzy schlebiali i pozytywnie oceniali pracę zwolnionej już osobistości. Podkreślali walory narzędzia, nad którym pracowała, a nawet motywowali do dalszego zgłębiania tej koncepcji.
Czarę goryczy dodatkowo przelał fakt, że wysoko postawiony menedżer, który namawiał Clash do udostępnienia prezentacji, z dużym wyprzedzeniem wiedział o zbliżającym się zwolnieniu autorki tej historii. "Uważałam go za wzór do naśladowania. Nic nie zrobił, by zatrzymać proces zwolnienia" - mówi z goryczą Clash.
Zdaniem deweloperki Riot Games chciał jej zapłacić 15 tys. dolarów za milczenie - za to, by nie opowiadała publicznie o kulisach jej odejścia z firmy. Tę propozycję odrzuciła, a jak sama przyznaje, wkrótce zaczyna swój nowy etap w karierze. Skwitowała, że nie zamierza także dochodzić swoich praw drogą sądową.











